Let’s open to the others
Czym jest wykluczenie? Jakie są jego rodzaje? Jak temu zapobiegać? Oto pytania, na które odpowiedzi szukała klasa 3A uczestnicząca w międzynarodowym projekcie „Let’s open to the others”.
Humaniści z Ossolińczyka wygrali w nim udział podczas rywalizacji z okazji Pierwszego Dnia Wiosny. Ten projekt to wymiana młodzieży z funduszu programu Erasmus, którego celem tym razem była pozaformalna nauka na temat walki z wykluczeniem. Miejscem spotkania i międzynarodowej wymiany był Wrocław. Projekt trwał 10 dni, od 1 do 10 kwietnia 2022 roku. Wzięła w nim udział, oprócz Ossolińczyków, młodzież z Rumunii, Mołdawii, Turcji oraz hybrydowo online pracowali też Litwini. Językiem komunikacji był angielski, posługiwaliśmy się nim przez 10 dni – nie ma lepszego sposobu na naukę języka obcego, jak konieczność ciągłego porozumiewania się w nim na bardzo różne tematy. Czas projektu to nie tylko nauka, ale również poznawanie różnych kultur, Wrocławia, a przede wszystkim dobra zabawa w międzynarodowym gronie.
Pierwszy dzień przedsięwzięcia to oczywiście zakwaterowanie i aprowizacja, ale już 2 kwietnia, w sobotę rozpoczęliśmy zajęcia w świetlicy środowiskowej, na jednym z wrocławskich osiedli. W formie różnorodnych zabaw i ćwiczeń uczniowie poznawali siebie nawzajem. Ile było śmiechu przy okazji poznawania i zapamiętywania obcobrzmiących imion uczestników wie tylko ten, kto tam był. Był to też czas, kiedy mówiliśmy o naszej różnorodności i kulturach. Efektem „wstępnego rozpoznania” stały się kolorowe koperty powieszone w widocznym miejscu świetlicy, do których trzeba było wrzucać dobre słowa dla ich właścicieli, a na koniec imprezy mały podarunek.
Obcokrajowcy chętnie poznawali Wrocław, niektórzy w Polsce byli pierwszy raz i podziwiali miejsca oraz kulturę. Zapragnęli uczestniczyć m.in. w mszy świętej, zobaczyć kościół i nasz sposób uczestniczenia w obrzędach. Wśród uczestników byli wyznawcy islamu, prawosławia, ale wszyscy byli przejęci i wzruszeni tym wydarzeniem, podkreślali piękne brzmienie organów i prosili o tłumaczenie ewangelii, która tej niedzieli wpisywała się w tematykę naszego projektu. Dużo rozmawialiśmy podczas popołudniowego spotkania o wykluczeniu w naszych krajach, o ludzkich dramatach i sposobach przeciwdziałania.
Program projektu obejmował wiele różnych działań, niektóre były zaplanowane, a część z nich pojawiała się spontanicznie lub na życzenie uczestników. Jednak można było wyróżnić pewien porządek. Do obiadu – zajęcia w świetlicy, praca w grupach, wystąpienia, odgrywanie scenek, plakaty, dyskusje, po obiedzie – wyjazdy, spotkania, akcje, spacery.
Dwa razy odwiedziliśmy centrum „Poziom 3”, w którym mieliśmy możliwość uczestniczenia w nietypowych warsztatach. Można było spróbować, jak to jest być osobą niepełnosprawną. Chodziliśmy z białą laską i zasłoniętymi oczami, uczyliśmy się języka migowego, a biorąc pod uwagę, że językiem komunikacyjnym był angielski, to zadania było wyjątkowo skomplikowane. Można było poruszać się na wózku inwalidzkim i przekonać się, czym są bariery architektoniczne, ale przede wszystkim nauczyć się, jak traktować osoby niepełnosprawne. Był to czas, w którym dużo rozmawialiśmy o systemach pomocy ludziom w naszych krajach i o własnych odczuciach i wrażeniach.
Innego dnia spotkaliśmy się z ludźmi wykluczonymi (oni sami nie lubią tego określenia) ze względu na niepełnosprawność umysłową. Mówili o warunkach swojej egzystencji, o mieszkaniach „na próbę”, w których uczyli się prawdziwego, codziennego życia. Było to niezwykłe spotkanie, a Ossolińczycy świetnie radzili sobie w roli tłumaczy. W tym miejscu zetknęliśmy się też z problemem uchodźców z Ukrainy, bo tam też znajdował się punkt pomocy dla nich. Nie wszyscy radzili sobie z emocjami, ale wszyscy byli gotowi do pomocy.
Niewątpliwą atrakcją projektu były wieczory kulturowe, na których prezentowano zwyczaje, tańce, potrawy i podstawowe informacje o Rumunii i Mołdawii (mają wiele wspólnego) oraz Polski i Turcji. Można było spróbować znanych w tych krajach potraw np. ogórków kiszonych, pierogów, past warzywnych, słodyczy, napojów. Poznawaliśmy historię narodów, na wesoło i na poważnie, podstawowe zwroty w naszych językach, braliśmy udział w quizach na temat wiedzy o Turcji, Polsce, Rumunii i zdobywaliśmy nagrody. Furorę zrobiły polskie pączki, których później w mieście poszukiwali nasi goście. Każdy wieczór kulturowy kończył się wspólną zabawą, tańcami, śpiewem i ogólną radością, bo to jest wspaniałe móc być razem mimo różnic, a różnimy się naprawdę pięknie.
Wrocław zrobił niesamowite wrażenie, szczególnie wieczorem, gdy był rozświetlony mnóstwem różnorodnych świateł, neonów. Stare miasto i nowoczesne rozwiązania, zabytki i współczesność – to pozostanie na długo w pamięci, szczególnie obcokrajowców. Mieliśmy możliwość płynąć statkiem po Odrze. Wieczorny rejs, mimo złej pogody, był intrygujący, pełen dobrych emocji i wrażeń.
Czas płynął szybko, nawet się nie spostrzegliśmy, kiedy projekt dobiegł końca. Nawiązaliśmy więzi, poznaliśmy nowych ludzi, zrozumieliśmy, jak ważnym jest to, aby nigdy nikogo i pod żadnym pozorem nie wykluczać, nie spychać na margines. Otwieraliśmy się na inność i różnorodność, wspólnie spędzaliśmy czas i mówiliśmy po angielsku. Trudno więc było się nam rozstać. Były łzy i nadzieje na kolejne spotkanie, ale zostaną wspomnienia, zdjęcia, pamiątki, których niech zazdroszczą nam wszyscy.

