Kamizelki kuloodporne trafiają do Ukrainy
Spontaniczny pomysł Alexandra Kołodzieja i zaangażowanie właściciela zakładu ślusarskiego Piotra Choiny oraz właścicielki zakładu krawieckiego Barbary Procek sprawiły, że nieoceniona pomoc nieustannie dociera do potrzebujących. Już ponad 700 kamizelek kuloodpornych wytworzonych w Wołowie trafiło do Ukrainy. Informacjami o początku akcji i procesie wytwarzania kamizelek podzielił się z nami Alexander Kołodziej, żołnierz Wrocławskiej 16. Brygady WOT.
Pomysł na wytwarzanie kamizelek pojawił się spontanicznie. Alexander Kołodziej, który sam jest żołnierzem we Wrocławskiej 16. Brygadzie WOT, prowadził zbiórkę pomocy humanitarnej wśród żołnierzy i przyjaciół. W pewnym momencie przekazał znaczną partię pomocy i została mu ostatnia kamizelka. Wtedy też zrodził się pomysł, aby wykorzystać ją jako wzór i spróbować własnymi siłami wytwarzać kamizelki kuloodporne.
Aby tak się stało, potrzebna była pomoc osób z odpowiednimi umiejętnościami w zakresie przetwarzania metali oraz szycia odpornych poszyć kamizelek. Właściwymi osobami okazali się pan Piotr Choina – właściciel zakładu ślusarskiego w Wołowie oraz pani Barbara Procek – właścicielka zakładu krawieckiego. Pan Alexander pojawił się znienacka w obu zakładach. Pomimo początkowego zaskoczenia niecodziennym pomysłem, spotkał się on ze zrozumieniem i dużym zapałem ze strony wszystkich zaangażowanych osób.
– Bez wsparcia i pełnego pasji zaangażowania pana Piotra i pani Barbary odniesienie sukcesu nie byłoby możliwe – mówi Alexander Kołodziej, pomysłodawca inicjatywy.
Proces wytwarzania kamizelek rozpoczyna się od pozyskania specjalistycznej, wysokogatunkowej stali, z której po odpowiedniej obróbce wytwarzane są wkłady balistyczne. Wkłady poddawane są wielokrotnym próbom w Polsce oraz w Ukrainie, aby wykluczyć możliwe błędy i zweryfikować ich odporność. Uszycie każdej kamizelki wiąże się również ze znacznym nakładem pracy. Potrzebny jest specjalny, wysokogatunkowy materiał oraz odpowiednie umiejętności i wyposażenie. Zadaniu temu w pełni podoła pani Barbara Procek, która w swoim zakładzie wytworzyła już wiele partii.
– Udało nam się ulepszyć wzór kamizelki oraz uprościć proces jej wytwarzania. Dzięki pozytywnemu odzewowi użytkowników mamy pewność, że nasz produkt spełnia ich oczekiwania – mówi Barbara Procek.
Kamizelki kuloodporne odbierają przede wszystkim wolontariusze, rodziny osób przebywających w Ukrainie oraz pracownicy organizacji i stowarzyszeń. Trafiają one do Ukrainy, do rąk personelu szpitali, ratowników medycznych niosących pomoc ofiarom wojny oraz do wolontariuszy. Pomimo znacznego nakładu pracy wolontariusze otrzymują kamizelki za darmo.
– Nasze kamizelki wytwarzamy z pasją i poświęceniem, wiedząc, że mogą uratować życie cywili i wolontariuszy. Każdy telefon mówiący o tym, iż uratowała ona zdrowie lub życie to powód do świętowania, który uświadamia nam, że robimy coś ważnego – mówi Alexander Kołodziej.
Bardzo ważny jest transport gotowych kamizelek. Niebezpieczeństwem są nieuczciwi odbiorcy, którzy mogą próbować handlować otrzymanymi kamizelkami. Aby przeciwdziałać potencjalnym nadużyciom, wprowadzony został system weryfikacji. Od chwili wytworzenia kamizelki do momentu jej przekazania ostatecznemu użytkownikowi najczęściej nie mija dłużej niż 48 godzin.
Przykład ten pokazuje, że nawet mieszkając w niewielkiej miejscowości, możemy zrobić wiele dobrego, łącząc pasję i zaangażowanie w pomoc innym.
– Chcielibyśmy, aby każdy zastanowił się, jak może pomóc naszym wschodnim sąsiadom w zakresie posiadanych umiejętności. Potrzebni są wolontariusze w każdej dziedzinie –lekarze, psycholodzy, szwaczki, kierowcy. Pomocy wymagają również osoby ewakuowane z terenu Ukrainy, szczególnie dzieci – mówi Alexander Kołodziej.

