Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej

Szpital miał obowiązek zareagować i to zrobił

Rozmowa z Jerzym Janem Pałysem,  wyznaczonym przez sąd zarządcą Powiatowego Centrum Medycznego.

Pomimo wielu podejmowanych we własnym zakresie prób uzdrowienia sytuacji finansowej Powiatowe Centrum Medyczne w Wołowie zdecydowało się złożyć wniosek o wszczęcie sądowego postępowania restrukturyzacyjnego. Jaki cel przyświeca temu postępowaniu i jaką rolę odgrywa w nim zarządca restrukturyzacyjny?

Otwarcie restrukturyzacji to w sytuacji PCM-u nic nowego, ponieważ spółka jest w swojego rodzaju postępowaniu restrukturyzacyjno-naprawczym przynajmniej od 2019 roku, a może nawet w całej swojej historii. To jest taka stała, notoryczna cecha jednostek o charakterze medycznym. 

Większość szpitali i podmiotów kwalifikowanej, złożonej części systemu opieki zdrowotnej funkcjonuje w formie prawnej samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. W 2008 roku realizowany był państwowy program restrukturyzacyjny, który zakładał, że szpitale powiatowe dostaną środki na oddłużenie pod warunkiem, że się przekształcą w spółki prawa handlowego. Wtedy też Powiatowemu Centrum Medycznemu nadano formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Korzyścią z takiego przekształcenia było oddłużenie szpitala, ale jak to mówią: nie ma czegoś takiego jak darmowy lunch. Nie zmieniono strukturalnego usytuowania PCM-u i okazało się, że rozziew między możliwością uzyskiwania przychodów z Narodowego Funduszu Zdrowia (97 proc. przychodów PCM-u) i możliwością funkcjonowania na ogólnych zasadach rynkowych powiększa się. Szpital obecnie jest poddany rygorom takim jak każda inna firma. Jednym z nich jest m.in. to, że jeśli narasta zadłużenie, to zarząd w terminie miesiąca od momentu stwierdzenia, że trend ma groźną tendencję, powinien poprosić o ogłoszenie upadłości lub o otwarcie postępowania zapobiegającego upadłości. Takim postępowaniem jest właśnie postępowanie restrukturyzacyjne. W tym sensie powiedziałbym, że w PCM-ie nie zdarzyło się nic zaskakującego. Spółka po prostu prawidłowo reaguje na sytuację pogłębiającego się problemu w służbie zdrowia, skomplikowanego w jej przypadku przez formę prawną w jakiej działa. Obok mamy ileś szpitali, które działają w formie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej tzw. SPZOZ-ów i one nie są poddane tym rygorom. Jeżeli taki szpital – nawet duży, kliniczny lub też wojewódzki – zadłuża się, to on nie ma czegoś takiego, co nazywamy zdolnością upadłościową, a zatem nie musi się przed tym bronić przy pomocy postępowania restrukturyzacyjnego. PCM Sp. z o.o. w Wołowie ma taki obowiązek i z tego powodu sięgnęła po ten właśnie instrument.

Sąd wydając 31 stycznia postanowienie o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego – ze względu na to, że spółka sięgnęła po najbardziej kwalifikowaną formę restrukturyzacji, jaką jest postępowanie sanacyjne – roztoczył nad nią parasol do czasu stworzenia warunków do podjęcia przez nią rozmów z wierzycielami. Spółkę będzie prowadził ten sam zarząd, który nią kierował do tej pory, ale będzie to czynił w ramach czynności zwykłego zarządu. Jeśli zarząd chciałby dokonać jakichś czynności nietypowych, nadzwyczajnych jak np. wyzbycie się jakiejś części majątku, czy też zamknięcie lub otwarcie jakiegoś obszaru biznesowego, taka czynność będzie podlegała uzgodnieniu, a w skrajnych przypadkach kompetencji zarządcy, którym jestem ja.

Traktuję to postępowanie jako kolejną fazę restrukturyzacji spółki, ponieważ po działaniach, które od 2019 roku podejmował zarząd, corocznie realizowana strata spółki zmniejszyła się z ponad 4 mln zł do ponad 1 mln zł. Niestety teraz strata ponownie zaczyna narastać. Szpital zderza się z tym samym, z czym wszyscy ludzie i inne podmioty gospodarcze w kraju. Uciekają ceny wynagrodzeń, wprowadzane są obowiązkowe podwyżki płac, w służbie zdrowia rekompensowane tylko częściowo wzrostem przychodów z NFZ. Wzrost wynagrodzeń jest kalkulowany względem wynagrodzeń netto oraz względem zatrudnionych na umowę o pracę. Tymczasem na jednej sali pracują zarówno pielęgniarki zatrudnione na umowach o pracę, jak i na umowach zlecenia czy też w ramach kontraktów gospodarczych. Nie da się podnieść płacy tylko jednej z nich przy tej samej pracy, do tego jeszcze w warunkach wysokiej inflacji. Jeżeli podniesiemy im obu płace, to zadłużymy także jakąś strukturę wynagrodzeń w całej jednostce, bo pracownicy jeszcze wyżej kwalifikowani zaczną również domagać się podwyżek. To komplikuje sytuację szpitala. Na to nakłada się drogi prąd, drogie paliwo. Dodatkowo spółka posiada dwie jednostki szpitalne w dwóch sąsiednich miejscowościach i trzeba ciągle między nimi jeździć mimo trwającego od kilku lat procesu zmierzającego do tego, żeby skumulować te centra kosztowe w jednej z tych dwóch miejscowości, co nie jest łatwe ze względu na oczekiwania obu społeczności – wołowskiej i dolnobrzeskiej oraz ze względu na rozmowy pomiędzy wspólnikami.

Otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego publicznie sprzeciwiał się burmistrz Wołowa.

Gmina Wołów rzeczywiście formułowała jakieś oceny krytyczne, ale obecnie już raczej, przynajmniej do samego tego faktu, nie są artykułowane. Myślę, że zrozumiano przesłanki, które stoją po stronie spółki. Wskażę najprostszą – zgodnie z obowiązującym w Polsce systemem prawa handlowego, gospodarczego, podmiot, który zaczyna mieć więcej niż dwóch wierzycieli, ma obowiązek w terminie 30 dni złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości lub o otwarcie postępowania upadłości zapobiegającej. Spółka ten obowiązek prawny wykonała i trudno mieć o to do niej pretensje. Sąd podzielił tę ocenę. Uznał, że jest ona prawidłowa i że takie przesłanki w przypadku PCM-u powstały. Nie odnoszę wrażenia, żeby burmistrz Wołowa miał podstawy do dalszego krytycyzmu. Jeśli jednak dobrze zrozumiałem naszą wspólną rozmowę, burmistrz ma świadomość potrzeby udzielenia szpitalowi dalszej pomocy, ale uważa, że powinno to być sformalizowane w inny sposób niż proponują pozostali wspólnicy. Prowadzimy teraz na ten temat rozmowę. Poprosiłem, by Gmina Wołów skonkretyzowała swoje żądania. Przepisy stanowią, że w czasie ok. miesiąca powinienem przedstawić sądowi zaktualizowany program naprawczy szpitala. Wystąpiłem do sądu o wydłużenie tego okresu ze względu na czas potrzebny do uzgodnienia programu ze wspólnikami, rozumianymi nie tylko jako trzech samorządowców. Swoistość tej sytuacji polega na tym, że wszyscy wspólnicy chcą tego samego, czyli żeby na terenie Wołowa i Brzegu Dolnego funkcjonował nadal szpital. Wszyscy są zdania, że jest rzeczą zrozumiałą i konieczną, że trzeba ten szpital zasilić finansowo. Znajdują jedynie różne rozwiązania na gruncie swoich budżetów lokalnych oraz na gruncie funkcjonowania spółki jako podmiotu gospodarczego. Proszę pamiętać, że samorządy także są podmiotami prawa publicznego. W ich przypadku zasilanie podmiotu o charakterze gospodarczym nie jest sprawą prostą, bo musi być poddane ocenie opinii publicznej. Szpital natomiast nie mógł bez końca czekać na zakończenie dyskusji między wspólnikami – miał obowiązek szybko zareagować i to zrobił.

Czy jest nadzieja, że proces naprawczy odbędzie się przy akceptacji wszystkich wspólników?

Nie mam co do tego wątpliwości. Będą jakieś tarcia, bo mamy tu do czynienia z polityką i nadchodzącą kampanią wyborczą, ale generalnie rzecz biorąc, w rozmowach prowadzonych po 31 stycznia znajduję duże zrozumienie dla tego, że szpital w powiecie wołowskim jest potrzebny. Dlatego musimy wspólnie wypracować jakiś program o charakterze naprawczym, nawet jeśli byłby to program dosyć radykalny.

Jak pan ocenia dotychczasowe działania restrukturyzacyjne podejmowane przez zarząd spółki? Czy umieszczenie oddziałów interny i chirurgii w jednym budynku szpitala w Brzegu Dolnym było dobrym pomysłem?

Nie ma prostych odpowiedzi na trudne pytania. Jestem w tej dobrej i zarazem złej sytuacji, że swoją funkcję sprawuję dopiero od 31 stycznia, czyli zaledwie od kilku dni. Wobec tego trudno, żebym mógł w tym czasie dokonać pełnego audytu spółki. Moje działania są nastawione na przyszłość. Mamy jakiś stan i szukamy rozwiązania. Jestem świadom pewnej rozmowy pomiędzy wspólnikami i oczywiście w tej rozmowie uczestniczę, aktywnie się do niej włączam.

Jak aktualna sytuacja finansowa PCM-u przedstawia się na tle innych podobnych placówek medycznych w kraju? Czy małe powiatowe szpitale mają szansę na zbilansowanie działalności i funkcjonowanie bez ciągłej dodatkowej kroplówki z kieszeni podatników?

Przygotowując się do pełnionej funkcji, przeczytałem raport Związku Powiatów Polskich. Wynika z niego, że statystycznie rzecz ujmując, wszystkie szpitale powiatowe się zadłużają. Otrzymywanie środków z NFZ bardzo ogranicza możliwości komercyjnego wykorzystywania majątku, czyli zdobywania środków z innych źródeł. Prawie nie wolno działać na zasadach ogólnych, komercyjnych. Taki model powoduje zadłużanie się powiatowych jednostek służby zdrowia w Polsce. I ten fakt przyjmuję jako obiektywny. Na ten trend statystyczny nakładają się przypadki poszczególne. Rozmawiamy o spółce, która funkcjonuje w pięciu budynkach położonych w dwóch miejscowościach, co jest pewnym problemem i nietypowością. Inaczej funkcjonuje szpital w Oleśnicy w jednym w miarę nowym budynku. Natomiast u was się podjeżdża pod główny budynek, który jest zarazem piękny, ale i zabytkowy.

Czy dokonał pan już wstępnej diagnozy sytuacji w Powiatowym Centrum Medycznym? Co jest przyczyną słabych wyników finansowych spółki?

To kumulacja problemów standardowych dla szpitalnictwa i dla rynku w sytuacji pocovidowej i okołowojennej. W toku samego właściwego postępowania restrukturyzacyjnego dokonałem takiej trochę symbolicznej czynności pod nazwą objęcie masy sanacyjnej, a także spotkałem się z szeroko rozumianym dowództwem szpitala, rozdając pewne zadania, które muszą być wykonane we wstępnej fazie postępowania. Nie mieliśmy wiele czasu, żeby merytorycznie rozważać przesłanki, powody i historie dojścia do tego stanu, w którym spółka się znalazła. Ale jak popatrzymy na to z odwrotnej, ogólnopolskiej strony to nie mamy do czynienia z sytuacją nietypową, niestandardową. Ucieczka wynagrodzeń niepokrywana przychodami z Narodowego Funduszu Zdrowia, punktowa i nieplanowana ucieczka kosztów w niektórych obszarach, takich jak energia, dostawy tlenu czy chociażby zakup żywności. Te wszystkie ceny uciekły, a mówimy o dużym podmiocie gospodarczym, który nie kupuje kilku kanapek tylko pełny 24-godzinny catering i musi go w jakiś sposób zorganizować, opłacić i przygotować. W sytuacji względnie stałych przychodów, określonych rok temu, w sytuacji tuż pocovidowej, czyli po dwóch latach funkcjonowania na innych zasadach i w oparciu o inne parametry, mogło to spowodować takie przypadki. Mniejsza o to, czy są one wynikiem jakiegoś błędu kalkulacyjnego – w samym szpitalu w niewielkim stopniu, bo szpital dostaje z NFZ propozycje nie do odrzucenia, czy w Narodowym Funduszu Zdrowia, gdzie istnieje pewien model finansowania powiatowej służby zdrowia i środki nie są kalkulowane z uwzględnieniem potrzeb konkretnego szpitala w Wołowie i Brzegu Dolnym, tylko w oparciu o możliwości finansowania szpitali tzw. sieci szpitalnych. Z drugiej strony mamy do czynienia z kosztami realnymi i konkretnymi. Takimi, jakie powstają w tej właśnie jednostce, a nie takimi, jak w innych szpitalach.

Czy ma pan już jakieś pomysły na uzdrowienie sytuacji finansowej spółki?

Pewnym szczęściem jest to, że szpital mieści się w trendzie, że nie jest tak, że wszystkie szpitale w Polsce lub na Dolnym Śląsku kwitną, a PCM w Wołowie nagle zaczął się zadłużać. Raczej mamy do czynienia z sytuacją w miarę typową, na którą ze względu na swoją formę prawną, dociekliwość zarządu i jego poczucie odpowiedzialności zareagował ten właśnie szpital. Być może sąsiednie szpitale są w formie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej i nawet gdyby chciały tak zareagować, to takiego instrumentu po prostu nie mają. Mogą tylko i wyłącznie aplikować do swoich samorządów i mówić: słuchajcie przelejcie nam środki, bo u nas pojawiają się te same problemy, co w PCM-ie i za dwa lub trzy miesiące ktoś nam czegoś nie sprzeda albo zacznie się jakaś egzekucja. Niegroźna, bo w zasadzie w SPZOZ-ie trudno jest dokonać egzekucji. Za to stosunkowo łatwo jest to zrobić w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Zarząd PCM-u w Wołowie, wnioskując o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego zasłonił i ochronił szpital, ponieważ do czasu rozstrzygnięcia co do układu, z majątku spółki nie można prowadzić egzekucji. Sąd trzyma nad nami parasol, który chroni majątek spółki, a ja sądowi w tym pomagam w tym sensie, że nie pozwalam, żeby majątek spółki był marnotrawiony czy nieekwiwalentnie sprzedawany. W zasadzie będziemy realizowali te programy naprawcze, które są przygotowane od 2019 roku i spotkały się już z aprobatą Narodowego Funduszu Zdrowia, który jest dostarczycielem 97 proc. przychodu spółki oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Być może uda nam się wypracować również jakieś instrumenty dodatkowe, jak chociażby porozumienie między wspólnikami, dotyczące tego, w jaki sposób zasilić szpital w najbliższym czasie, jak poprawić jego płynność. Być może doczekamy dzięki temu pojawienia się środków ze słynnego KPO, na które szpital liczy. W ramach KPO przewidziane są środki na naprawę lokalnej – w tym powiatowej – służby zdrowia. To są dzisiaj ważne założenia programu naprawczego. Jak się skonkretyzują w przyszłości, to zobaczymy.

Jak długo może trwać postępowanie restrukturyzacyjne? Czy w tym czasie spółka będzie świadczyła usługi medyczne w takim samym zakresie jak dotychczas?

Mam nadzieję, że niemalże nikt nie zauważy, że w PCM-ie cokolwiek się zmieniło. Spółka będzie nadal świadczyła usługi w normalnym i pełnym zakresie. Ma zawarty kontrakt z NFZ-em. W tej chwili próbuje rozmawiać o kontrakcie na kolejny rok, ale to są raczej zabiegi o charakterze algorytmowym niż klasycznie negocjacyjnym. Są przyjęte pewne modele, z których wynikną kwoty, na które szpital może liczyć. Założeniem jest to, że chronimy szpital w Wołowie i Brzegu Dolnym, a nie jakiś abstrakcyjny podmiot gospodarczy. Z punktu widzenia prawa do zgromadzenia wierzycieli powinno dojść przed upływem roku od dnia otwarcia postępowania, czyli do 31 stycznia 2024 roku, ale nie jest to przepis kategoryczny, traktujemy go raczej jako swojego rodzaju instruktaż. Modelowo bym powiedział tak, że sięgnięto po postępowanie sanacyjne, uznając, że samo zawarcie układu z wierzycielami nie doprowadzi do naprawy spółki. W spółce trzeba przeprowadzić ileś realnych czynności o charakterze faktyczno-materialnym, żeby móc zwiększyć jej przychody po to, by mogła funkcjonować i prowadzić swoje dotychczasowe przedsiębiorstwo, czyli szpital, i dzięki temu spłacić wierzycieli. To jest cel tego postępowania, a nie zwołanie wierzycieli w z góry zakreślonym terminie.

wm

powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY
Włącz powiadomienia WebPush
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.