Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies klikając przycisk Ustawienia. Aby dowiedzieć się więcej zachęcamy do zapoznania się z Polityką Cookies oraz Polityką Prywatności.
Ustawienia

Szanujemy Twoją prywatność. Możesz zmienić ustawienia cookies lub zaakceptować je wszystkie. W dowolnym momencie możesz dokonać zmiany swoich ustawień.

Niezbędne pliki cookies służą do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i umożliwiają Ci komfortowe korzystanie z oferowanych przez nas usług.

Pliki cookies odpowiadają na podejmowane przez Ciebie działania w celu m.in. dostosowania Twoich ustawień preferencji prywatności, logowania czy wypełniania formularzy. Dzięki plikom cookies strona, z której korzystasz, może działać bez zakłóceń.

Więcej

Tego typu pliki cookies umożliwiają stronie internetowej zapamiętanie wprowadzonych przez Ciebie ustawień oraz personalizację określonych funkcjonalności czy prezentowanych treści.

Dzięki tym plikom cookies możemy zapewnić Ci większy komfort korzystania z funkcjonalności naszej strony poprzez dopasowanie jej do Twoich indywidualnych preferencji. Wyrażenie zgody na funkcjonalne i personalizacyjne pliki cookies gwarantuje dostępność większej ilości funkcji na stronie.

Więcej

Analityczne pliki cookies pomagają nam rozwijać się i dostosowywać do Twoich potrzeb.

Cookies analityczne pozwalają na uzyskanie informacji w zakresie wykorzystywania witryny internetowej, miejsca oraz częstotliwości, z jaką odwiedzane są nasze serwisy www. Dane pozwalają nam na ocenę naszych serwisów internetowych pod względem ich popularności wśród użytkowników. Zgromadzone informacje są przetwarzane w formie zanonimizowanej. Wyrażenie zgody na analityczne pliki cookies gwarantuje dostępność wszystkich funkcjonalności.

Więcej

Dzięki reklamowym plikom cookies prezentujemy Ci najciekawsze informacje i aktualności na stronach naszych partnerów.

Promocyjne pliki cookies służą do prezentowania Ci naszych komunikatów na podstawie analizy Twoich upodobań oraz Twoich zwyczajów dotyczących przeglądanej witryny internetowej. Treści promocyjne mogą pojawić się na stronach podmiotów trzecich lub firm będących naszymi partnerami oraz innych dostawców usług. Firmy te działają w charakterze pośredników prezentujących nasze treści w postaci wiadomości, ofert, komunikatów mediów społecznościowych.

Więcej

Festiwal dla miłośników fantastyki. Rozmowy z pisarzami – część II

Franciszek Piątkowski

Skąd wzięło się u Pana zainteresowanie mitologią słowiańską?

To naturalna kolej rzeczy, w słowiańszczyźnie siedzę już prawie 20 lat, więc piszę to, co znam. Wszystko zaczęło się, kiedy poszedłem do kina na film Stara baśń – najbardziej spodobał mi się przedstawiony w nim klimat, historia, która niby nasza, a nieznana. Ta aura tajemniczości, dawne wierzenia. Wtedy byłem na etapie interesowania się wierzeniami skandynawskimi. Zacząłem szukać w Internecie informacji o mitologii słowiańskiej. Okazało się, że choć nie znałem tego tematu, to mogłem dowiedzieć się o nim wiele. Natrafiłem na pozycje dotyczące mitologii Słowian czy demonologii. Szukając tych informacji, byłem coraz bardziej zafascynowany. Nawet nie wiem, kiedy wpadła mi do głowy historia, którą sobie snułem. Mam zawód polegający albo na czekaniu, albo jeżdżeniu, więc roiłem sobie w głowie.

Szukałem czegoś z literatury fantastycznej z wątkiem słowiańskim, ale dziejącego się we współczesności, znajdowałem historie osadzone w czasach przed Mieszkiem lub po nim. Zaczęło mnie to nudzić, bo chciałem to zobaczyć tu i teraz. Stwierdziłem, że skoro czegoś takiego nie ma, to sam to napiszę – dla siebie. Pierwsza część trochę przeleżała, ale trzy lata temu najpierw poszedłem w self publishing i okazało się, że nie ma dla nas lepszej drogi i nie będzie. Nikt mnie do wydawnictw nie przekona.

Powstały kolejne cztery książki, a teraz piszę szóstą. Opisuję to, co znam. Miejsca przyjmowane w moich książkach naprawdę istnieją, byłem w nich, czasami jeździłem tam, aby je opisać w książce. Jest też sporo miejsc, które dzieją się poza naszym światem, wtedy je sobie wymyślam. Epizody, które dzieją się w świecie ludzi to prawdziwe miejsca, budynki, ulice. Występują nawet prawdziwi ludzie pod zmienionymi nazwiskami.

Jak wygląda u Pana praca nad książkami?

Choć staram się ograniczać moją aktywność związaną z pierwszym zawodem (adwokat) i deleguję większość rzeczy na moich współpracowników to i tak pochłania mi ona dużo czasu. Jeżeli mogę, to bardzo lubię pisać w trybie weekendowym. W piątek pakuję się do samochodu i jadę w kompletną dzicz, w miejsce, gdzie nie ma telewizji, a nawet Internetu, choć czasem przydaje się on do potwierdzenia pewnych rzeczy.

Z przerwami na sen i jedzenie od piątku do niedzielnego popołudnia piszę. W tygodniu, jeśli mam czas, to mogę obrobić to, co wcześniej napisałem. Ostatnio ciągle jestem na jakichś targach, festiwalach, konwentach, więc nie mam czasu na pisanie w weekendy. Teraz z Brzegu Dolnego będę jechał do Łodzi.

Czy ma Pan czas na czytanie? Jeśli tak, co Pan wtedy czyta?

Nie mam czasu na czytanie, a gdy go mam, to piszę. Dlatego przerzuciłem się na audiobooki, bardzo dużo jeżdżę, więc słucham zamiast czytać i tak utrzymuję kontakt z literaturą. Moim absolutnym mistrzem wśród pisarzy – marzę sobie, żeby napisać książkę w podobnym stylu – jest Zafon. Przeczytałem od niego wszystko, co wpadło mi w ręce, teraz czekam jeszcze na audiobook z ostatnią wydaną po jego śmierci książką. To, co on robił z budowaniem zdań, to jest dla mnie mistrzostwo. Lubię też Umberto Eco. Z fantastyki Robert Wagner i jego cykl Opowieści z meekhańskiego pogranicza.

Uważam, że jako Samowydawcy jesteśmy mocno ciekawymi i nowymi autorami w świecie fantastyki.

Jak podoba się Panu dzisiejszy festiwal?

Bardzo lubię takie wydarzenia – lokalne inicjatywy, które są przeurocze. Zawsze organizują je ludzie zaangażowani i pełni wiary, idei, radości z tego, co robią. Bardzo lubię jeździć na takie małe aktywności w mniejszych ośrodkach. Jestem z Lublina, więc do Brzegu Dolnego miałem 500 km, ale z chęcią tu przyjechałem.

Paweł Kopijer

Proszę opowiedzieć nam o trylogii Mitrys.

Trylogia Mitrys jest pierwszą serią w cyklu Kroniki Dwuświata, które są zaplanowane na dłuższy cykl prezentujący w różnych momentach historię stworzonego przeze mnie uniwersum. W cyklu mamy historię dwójki młodych ludzi, których losy na początku śledzimy równolegle. Ona jest szamanką, zdaje egzamin, aby zostać zawodowym magiem w swojej społeczności. On z kolei jest zabójcą, zaczyna robić karierę w Gildii Zabójców. Nagłe wydarzenia wpłyną na ich plany życiowe, pokrzyżują je. Ukazuje się ich transformacja, szybki proces dojrzewania. W pewnym momencie ścieżki bohaterów się przecinają, tworzy się między nimi określona relacja. To wszystko jest zanurzone w świecie działań politycznych, militarnych, walki o władzę.

To klimaty trochę podobne do Tolkiena czy Martina w jego Grze o tron. Różni „wielcy” w moim uniwersum mają swoje plany, są w konflikcie z zamierzeniami innych, więc toczy się jedna wielka batalia o władzę, wpływy, a nawet o realizację marzeń. Antagonistą jest Mag Mroku, który najbardziej miesza w tych wszystkich tematach.

Jakie są Pana dalsze plany wydawnicze?

Teraz piszę trylogię Deina, która jest typowym sequelem, dzieje się 20 lat później. Mamy dwójkę nowych bohaterów, którzy nie występowali w trylogii Mitrys, część bohaterów drugo- i trzecio-planowych z pierwszej trylogii znów się pojawia, jednak są 20 lat starsi, więc często znajdują się w nowych rolach, sytuacjach. Po tej trylogii planuję napisać dwuksiąg Wojny bogów, która z kolei będzie prequelem, akcja będzie działa się 2 tys. lat wcześniej w stosunku do akcji z pierwszej trylogii.

Skąd bierze Pan pomysły na książki?

Nie da się okreslić jednego źródła. Jestem fantastą od małego, wiele różnych książek, filmów czy gier mam za sobą. Nie wszystkie pamiętam, ale mój mózg jest naładowany różnymi historiami, sytuacjami. Dzisiaj, kiedy piszę, nie mam jakiegoś konkretnego źródła informacji, więc nie mogę powiedzieć, że inspiruję się tym czy tamtym, raczej pozwalam sobie bardzo swobodnie otworzyć głowę i wymyślać te historie zupełnie od zera, po swojemu.

Jak przebiega praca nad pisaniem?

Właściwie to jest tak, że piszę w dwóch trybach, jest tryb kreatywny, gdzie wprost wymyślam różne sytuacje, sceny, strukturę książki i on najczęściej przejawia się, gdy spaceruję. Jest też tryb klawiaturowy, kiedy siedzę przy komputerze i po prostu zamieniam to na zdania. Są różne tryby, ponieważ mózg wówczas na czymś innym się skupia. W trybie kreacji muszę stworzyć pewne rzeczy, a w trybie klawiaturowym muszę zadbać o słowa, synonimy, tezaurusa, o rytm zdań, całą warsztatową część. W trybie kreatywnym pracuję nad różnymi wymiarami, np. na początku całej serii poświęcam dni i tygodnie, aby stworzyć strukturę, spis treści wszystkich trzech części. Czasem najpierw wymyślam scenę końcową. Wiem, jak książka się zaczyna i kończy, a potem w tej przestrzeni tworzę szkielet kamieni milowych, które w pewnym sensie są później spisem treści.

Przede wszystkim skupiam się na spójności, sensowności i staram się wymyślać zwroty akcji. Gdy się pisze kryminały, znamy rozwiązanie, czyli kto zabił, a później ustawiamy ścieżki fabularne w ten sposób, aby czytelnik czytając, podejrzewał wszystkie cztery osoby poza tą piątą, która na końcu okaże się zabójcą. Tworzymy te ślepe uliczki dla czytelnika, lekko go prowadząc i sugerując. W takiej konwencji staram się tworzyć strukturę tych kamieni milowych, a gdy ją mam przemyślaną i spisaną, gdy widzę, że jest to spójne, dalej pracuję kreatywnie, scena po scenie, tak filmowo troszkę.

Co do warsztatu pisarskiego – przyzwyczaiłem się pisać na tzw. zakładkę. Gdy siadam do pisania, to zaczynam od cofnięcia się o kilka, czasami więcej stron książkowych. Czytam to, co napisałem na końcu poprzedniego dnia, poprawiam i dopiero kontynuuję pisanie. Następnego dnia robię to samo. Dzięki temu pojedynczy akapit, scena, strona przechodzi 5-10 razy moją własną autokorektę.  Zarówno w wymiarze logiczno merytorycznym, jak i językowym.

Na podstawie trylogii powstała gra. Proszę o niej opowiedzieć.

Jest to gra planszowa dla 2-4 graczy, nastawiona na rywalizację. Celem gry jest zrealizowanie misji swojego bohatera, którą to losuje się z zestawu. Gracz, który swoim bohaterem pierwszy zrealizuje zadanie – wygrywa grę. Misja główna może być wykonana po zrealizowaniu wcześniejszej misji pośredniej. Każdy gracz porusza się po mapie, krainach, lokacjach. W drugim kroju losuje kartę wydarzeń, przeżywa tę przygodę, realizuje zadanie. Czasem coś znajduje lub walczy, może podjąć się zadania lub rzucić zaklęcie. Może walczyć z innym graczem, jeśli znajdują się w tym samym miejscu na mapie.

Gra jest w dużej mierze oparta o przygodę, jest dosyć sporo losowości, bo rzucamy kostkami, ale sporo też zależy od taktyki, podejścia, pomysłu na swoją postać. Wiadomo, że zabójca będzie lepiej czuł się w miastach, a druid w lasach. Niby takie oczywiste rzeczy, ale nie od razu na nie wpadamy. Generalnie w trakcie gry rozwijamy swojego bohatera, zdobywamy doświadczenie, umiejętności, przedmioty i towarzyszy, bo ich też możemy mieć. Dzięki doświadczeniu poprawiamy statystyki naszego bohatera. Są cztery statystyki: siła, zręczność, moc i żywotność. W tej grze nikt do końca nie może być pewien zwycięstwa.

Czy ma Pan czas na czytanie? Jeśli tak, co Pan czyta?

Mam bardzo mało czasu na czytanie, głównie słucham audiobooków w samochodzie. Jest to dla mnie jedyna szansa. W związku z tym ograniczam się tylko do nurtu fantasy, który najbardziej lubię. Czytanie innych autorów fantasy jest dla mnie elementem rozwoju warsztatu pisarskiego, jest to bardziej przyjemne, opłacalne.

Ma Pan swojego ulubionego autora?

Gdybym miał nominować to byłby to Brandon Sanderson, uwielbiam jego książki, wydaje się mistrzem wyobraźni, tworzy niesamowite rzeczy. Ja jestem wychowany na Tolkienie, to jest taki praojciec mojej własnej fascynacji fantastyką i rzeczywiście te dzieła, które stworzył zawsze będą zajmowały szczególne miejsce u mnie.

Co Pan sądzi o dzisiejszym festiwalu?

Myślę, że takie festiwale są bardzo dobrym otwieraczem umysłów i serc młodych ludzi na fantastykę. Fantastyka, wliczając w to science-fiction, jest dobrym wytrychem do młodych ludzi, aby ich zachęcić do książek. Z kolei takie imprezy są dobrym wytrychem do tego, żeby przynajmniej ta pierwsza książka, którą właśnie może być Wiedźmin czy Harry Potter, czy moja trylogia, wywołała reakcję „wow, czytanie jest fajne”, nawet jeśli ta osoba będzie później czytać tylko fantastykę, wtedy jest to i tak o jednego czytelnika więcej.

Fantastyka jest mocno związana z grami, dlatego też młodzi ludzie mają większą szansę, aby wsiąknąć w ten świat twórczy. Młodzi ludzie mogą grać w dowolne gry, ale najlepiej, żeby grały w te, które powstały na bazie narracji autorów książkowych. Tworzy to z automatu taki magnes, który ciągnie do książek. Czasem najpierw oglądamy film, a później czytamy książkę. Różnie te ścieżki biegną, ale pewnie nie trzeba robić jakichś większych badań, aby wiedzieć, że młodzież, szczególnie ta nastoletnia, chętniej gra, niż czyta.

Na festiwalach fantasy mamy szansę pokazywać autorów, ciekawych ludzi, których można poznać, bezpośrednio z nimi porozmawiać o książkach, nawiązać kontakt. Jeżeli jeszcze jest obecny element taki jak dzisiaj na festiwalu – granie w planszówki – to większy magnes ciężko sobie wyobrazić.

Wolontariuszka Grupy Inicjatywnej Martyna Kłak


powrót do kategorii
Poprzedni Następny

Pozostałe
aktualności

DO GÓRY
Włącz powiadomienia WebPush
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.