Charytatywnie dla potrzebujących
Czy ludzie lubią pomagać, jak mieszkańcy Brzegu Dolnego podchodzą do akcji charytatywnych i czy warto angażować swój czas, by nieść pomoc i nadzieję innym – pytamy radną Annę Michalską, wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym.
Od lat poświęca Pani swoją energię i czas na pomoc innym. Skąd wzięła się potrzeba angażowania w liczne akcje charytatywne?
Rozpoczęło się to za sprawą rodzinnych doświadczeń. Pierwszym impulsem było moje krwiodawstwo. Zaangażowałam się bardzo w honorowe oddawanie krwi, bo przed laty, kiedy moja mama zachorowała na serce, a w szpitalach brakowało krwi, spontanicznie pomogli mi ludzie ze Stowarzyszenia Honorowych Dawców Krwi „Rokita”. Wówczas obiecałam sobie, że spłacę ten dług. Na swoim koncie mam już prawie 20 litrów, więc nie rzuciłam słów na wiatr. Niebawem otrzymam tytuł „Honorowego Dawcy Krwi – Zasłużonego dla Zdrowia Narodu”. Bycie zaangażowanym społecznikiem jest zaraźliwe. Dostałam wiele dobra, więc staram się je oddać.
Sztandarowy projekt, który Pani prowadzi i którym się opiekuje, to pomoc Kasi Ryszce, dolnobrzeżance chorej na nowotwór mózgu.
Cztery lata temu przeczytałam apel pana Mariusza Ryszki, taty Kasi, że potrzebuje na leczenie córki gigantycznych funduszy – że pożyczył już wszędzie, gdzie się dało, że pieniądze równają się życiu, że jego córka może umrzeć. Nie zastanawiałam się długo. Wykorzystałam zasięg mediów społecznościowych i założyłam na Facebooku grupę „Ratujmy Kasię”, która zrzesza obecnie ponad 2 tysiące ludzi. Dzięki nim udało się uzbierać ponad 300 tysięcy złotych na bardzo kosztowne, nierefundowane leczenie metodą immunoterapii, na które Kasia jeździ dwa razy roku do niemieckiej kliniki. Dzięki niemu Kasia żyje, a nieoperacyjny guz znacząco się zmniejszył. Pięć lat temu lekarze dawali jej tylko 3 miesiące życia... Muszę jednak zaznaczyć, że bez fantastycznych ludzi, którzy w różny sposób wspierali tę akcję i nadal pomagają, nie byłoby tego sukcesu. Cuda się zdarzają, ale często trzeba im pomóc.
Czy z perspektywy różnych akcji charytatywnych uważa Pani, że dolnobrzeżanie lubią pomagać?
Odpowiedź jest jednoznaczna – bez ich zaangażowania i wyczulenia na potrzeby innych, nic by się nie udało – liczne kiermasze ciast czy stroików, licytacje, udział w turniejach i innych imprezach, na których zbieramy pieniądze. Ludzie bardzo chętnie się angażują, bo zdają sobie sprawę, że każdego może dotknąć życiowa tragedia, choroba czy inne nieszczęście. A przecież dobro wraca. Warto wierzyć w równowagę w dawaniu i dostawaniu.
W grudniu planowane są dwie duże imprezy charytatywne. Czy może Pani o nich opowiedzieć?
Teraz koncentrujemy się na pomocy panu Marianowi Kołodziejczykowi, wieloletniemu społecznikowi i sołtysowi Żerkowa, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku stracił nogę. Pieniądze potrzebne są na leczenie trudno gojącej się rany i zakup protezy, której koszt szacowany jest na 80 tysięcy złotych. Z doświadczenia wiem, że akcje pomocy dla dorosłych przebiegają znacznie trudniej niż akcje dla dzieci czy młodzieży. Jednak jesteśmy bardzo podbudowani po ostatnim kiermaszu ciast, pierogów i grochówki, którą zorganizowaliśmy 16 grudnia w ramach imprezy „Świąteczny Brzeg Dolny”. Udało nam się zebrać kwotę prawie 7 tysięcy, którą przekażemy panu Marianowi. To naprawdę wzruszające ile ludzi zaangażowało się w pieczenie i gotowanie, a ilu przyszło kupić te specjały. Po raz kolejny lokalna społeczność pokazała klasę.
Kolejną imprezą jest Charytatywny Turniej Gwiazd zaplanowany na 29 grudnia na hali MOSiR-u. Za jego organizację odpowiada nieoceniony w swoim działaniu Mateusz Szczur, prezes KS Rokita, który z wielkim sukcesem zorganizował cztery wcześniejsze edycje. W tym roku pieniądze ze zbiórki zostaną podzielone na cztery potrzebujące osoby, w tym Kasię Ryszkę i Wikora Żuchorę, pochodzących z Brzegu Dolnego. W minionym roku dzięki temu wydarzeniu udało się zasilić ich konta kwotą 25 tysięcy złotych do podziału. Czyli jest moc fantastycznego wydarzenia i ludzi o wielkich sercach, którzy zechcieli w nim uczestniczyć. Zapraszamy serdecznie na to piłkarskie święto, gdzie będzie można wziąć udział w loteriach, kiermaszach i licytacjach, które wesprą finansowo leczenie czterech potrzebujących osób.
Wykorzystuje Pani swoją popularność, by skupić ludzi wokół dobrej sprawy. Kto wspiera Panią w tym działaniu?
Nie sposób wymienić wszystkich, ale ścisły trzon osób, które działają charytatywnie w naszej małej dolnobrzeskiej ojczyźnie, stanowią: Maria Czykiel, Anna Olcha, Monika Charłampowicz, Jakub Łukojko, Piotr Gajewski, Jakub Trzusło i Mateusz Szczur. Bez ich wsparcia, zaangażowania i poświęconego czasu, nie byłoby akcji zakończonych sukcesem. Zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkim możemy pomóc, ale staramy pochylać się nad każdą prośbą o wsparcie. Podobno kto ratuje jedną osobę, ratuje cały świat...
Inf.
Pomagając, zachowujemy odpowiednią perspektywę w życiu, wyraźnie dostrzegamy, że różni ludzie mogą mieć różne problemy, a nasze osobiste wcale nie są ważniejsze. Czy warto pomagać? Warto, nie zamykamy się tylko na swój własny świat i nie skupiamy się jedynie na rozwiązywaniu własnych zmartwień, ale uczymy się z empatią podchodzić do sytuacji innych ludzi. W życiu każdego z nas może zdarzyć się kryzysowa sytuacja, w której pomoc innej osoby jest bezcenna. Z taką sytuacją muszą zmierzyć się rodzice Kasi Ryszki, Wiktora Żuchory czy Pana Mariana Kołodziejczyka, wieloletniego sołtysa Żerkowa, który pomagał Kasi, a teraz sam potrzebuje pomocy. Wszystkie aukcje, kiermasze ciast, które były organizowane, sprawiły, że zebrane kwoty pomogły tym osobom w leczeniu, operacjach czy rehabilitacjach. Cieszę się, że razem z Anną Michalską i Jakubem Łukojko zachęciliśmy do działania wielu ludzi o wspaniałych sercach, którzy aktywnie nas wspierają. Akcje charytatywne trwają dalej, bo potrzeby są ogromne i wiemy, że jest wielu wspaniałych ludzi, którzy oferują pomoc.
Maria Czykiel
Organizatorzy – Maria Czykiel, Magdalena Grzelińska, Anna Michalska, Jakub Łukojko – kiermaszu ciast dla Mariana dziękują sołtysom i sołectwom Grodzanów, Pogalewo Wielkie, Pogalewo Małe, Pysząca, Żerków, Żerkówek, Bukowice, Radecz, Wały, Jodłowice, Stary Dwór, Godzięcin, Seniorówce, Jodłóweczkom, znajomym i przyjaciołom oraz wszystkim ludziom wielkiego serca za upieczenie ciast na kiermasz, co pozwoliło zasilić zbiórkę dla pana Mariana o prawie 7 tysięcy.

