Zawsze warto walczyć do samego końca
Denis Szeremeta zdobył w czerwcu wicemistrzostwo Polski taekwon-do w walkach juniorów młodszych. Następnie z Mają Gwóźdź sięgnęli po medale XII Pucharu Europy w Taekwon-do ITF (Maja wywalczyła złoto, a Denis brąz). Kilka dni później Denis zdał egzamin mistrzowski, a teraz przygotowuje się do wyjazdu na mistrzostwa świata. To był niezwykle udany sezon dla dwójki zawodników dolnobrzeskiego klubu Avasatare.
Rozmowa z trenerem Kamilem Uchnastem
Można powiedzieć, że sukces goni sukces. Spróbuj krótko scharakteryzować swoich zawodników.
Maja i Denis to taka dwójka, która ma wielkie ambicje i możliwości. W ich przypadku boję się tylko tego, żeby czasami się nie poddali, jeśli przypadkiem ten sukces nie przyjdzie wystarczająco szybko. Staram się budować w nich cierpliwość i pokorę tak, by czerpali przyjemność nie tylko z osiągnięcia celu, czyli medalu, ale też z podróży, czyli treningu, rozwoju itd. Wiem, że debiut na Pucharze Europy był dla nich ogromnym wyzwaniem. Najbardziej stresowałem się tym, żeby w przypadku przegranej nie byli za bardzo podłamani. Debiutujący zawodnicy są zawsze zestresowani. W ich głowach powstają pytania – czy im się uda, a co jeśli się nie uda. Sporty walki są jeszcze psychicznie o tyle trudne do zniesienia, że polegają na ciągłym kontakcie i wymianie ciosów z przeciwnikiem. Ktoś chce kogoś zranić, można zostać znokautowanym, można doznać kontuzji. My nie traktujemy tego jako przejawu brutalności, ale jednak jest to kontakt fizyczny, gdzie zawodnicy wymieniają ciosy.
A dziewczyny to już w ogóle, bo przecież są bardziej delikatne. Jednak Maja jest bardzo wyjątkową osobą, nie trenowałem takiej drugiej w trakcie swojej kariery. Ona debiutowała na tym turnieju. W tym roku stoczyła tylko kilka walk, bo jest jeszcze młoda. Nie ma tego wieku startowego tak jak Denis, który jeździ po grand prix i pucharach Polski.
Ile Maja i Denis mają lat?
Denis ma 16 lat, a Maja 13, ale jest bardzo dojrzała mentalnie. Ja jej w ogóle o to nie proszę, a ona przychodzi sama na treningi średniej grupy i mi asystuje w treningach. A ta średnia grupa to są jej rówieśnicy. Maja dużo też trenuje sama. W przerwach w walce, czyli wtedy, gdy zawodnicy są bardzo zestresowani, nie czeka na podpowiedzi z mojej strony, tylko sama mnie pyta o rady i potrafi stwierdzić, że na treningu jest ciężej. Tego naprawdę się nie spotyka u debiutujących zawodników. W finale zawodów miała naprawdę bardzo trudną przeciwniczkę z Francji. Jednak tak się popisała swoją techniką, że aż byłem zdumiony. Złapałem się za głowę. Nie wiedziałem, że to możliwe, żeby tak młoda i niedoświadczona zawodniczka potrafiła tak dobrze wyprzedzać ruchy przeciwnika. To było niesamowite. Niektórzy zawodnicy są świetni technicznie na treningach, ale pod wpływem stresu nie są w stanie pokazać połowy tego, co potrafią. Majka pokazała wszystko, ale jeszcze lepiej niż zazwyczaj.
Również sukces Denisa nie był przypadkowy. Z tyłu głowy pojawiała się myśl o tym, że może po ten medal sięgnąć. Ja jako trener w tak prestiżowym turnieju debiutowałem i jakikolwiek medal rozpatrywałem w kategoriach marzeń. Nie spodziewałem się tak dobrego wyniku. Wiedziałem, ze ich na to stać, że mają możliwości techniczne, umiejętności, natomiast na takich prestiżowych turniejach jak puchar europy potrzebne jest doświadczenie. Warunki, z którymi nasi zawodnicy tam się spotykają, są nie do porównania z tymi gdzie indziej. Ta presja, umiejętność rozłożenia dobrze siły. To jest coś, z czym nasi zawodnicy nie mieli gdzie się wcześniej spotkać. Nie myślałem, że mogą osiągnąć aż taki wynik, ale jeśli ktokolwiek z nich miałby zdobyć medal, to myślałem o Denisie. Wygrał turniej w Holandii, wygrał mistrzostwa Polski, został powołany do reprezentacji. Natomiast z tyłu głowy jego celem było zdanie egzaminu na czarny pas, bo to umożliwiało mu wyjazd na mistrzostwa świata jesienią. A z racji tego, że egzaminy na stopnie bardzo się różnią od rywalizacji sportowej, to jego uwaga była skupiona trochę na tym, a trochę na tym. Na regularnych treningach prawie cały czas ćwiczymy, walczymy, sparujemy, uderzamy, a egzamin to umiejętności techniczne. Denis w ostatnim czasie najczęściej trenował do egzaminu poza naszymi grupowymi treningami. Przychodził na średnią grupę, ćwiczył sam przed lustrem itd. Bo tak naprawdę to, co go promowało do mistrzostw świata jesienią, to nie wynik na pucharze europy, ale czarny pas.
Za miesiąc Denis będzie reprezentował Polskę na mistrzostwach świata.
Denis jest mistrzem Polski i został powołany do kadry. Na wiosnę brał udział w zgrupowaniu, ale wiosenne mistrzostwa europy go ominęły, ponieważ nie miał czarnego pasa. Teraz już czarny pas ma i wygrał brązowy medal pucharu europy, więc czekają go dwa zgrupowania reprezentacji Polski w trakcie wakacji, treningi i obóz klubowy. We wrześniu wyjedzie na mistrzostwa do Finlandii
Jak wyglądają przygotowania Denisa do udziału w tych zawodach?
Egzaminem Denisa i Cyryla na czarne pasy zakończyliśmy sezon startowy. Mistrzostwa Świata odbędą się we wrześniu. W lipcu był czas na roztrenowanie. Ze starszą grupą graliśmy sobie w zbijaka i dwa ognie. Wykonywaliśmy tylko pewne elementy związane ze sportami walki. 28 lipca rozpoczęło się zgrupowanie chłopaków reprezentacji męskiej, podczas którego zawodnicy mają się pokazać i zważyć. Bezpośrednio po zgrupowaniu Denis jedzie na obóz klubowy, a po obozie ponownie wyjeżdża na zgrupowanie kadry.
Jakie macie plany na kolejny sezon?
Moim zadaniem jako trenera jest nieustanny rozwój zawodników. Dlatego nie chcę tutaj mówić, że byłoby fajnie, gdyby Denis przywiózł medale z mistrzostw Europy, bo nie o to tutaj chodzi. Chodzi o to, żeby zawodnicy się rozwijali jako ludzie i jako sportowcy, a medale niech będą przy okazji. I chciałbym, żebyś mnie dobrze zrozumiał. Ja kocham, kiedy oni rywalizują i wygrywają, ale wtedy, gdy im coś nie wyjdzie, również są dla mnie najważniejsi.
Rozumiem, o czym mówisz, ale gdy zawodnicy poznają smak zwycięstwa, to sami zaczynają planować. Rolą trenera jest wtedy jak najlepsze przygotowanie ich do realizacji tych planów.
Jeśli ktoś jest mistrzem Polski, to w kraju może mieć jeden cel – obronić tytuł. Nie boję się tego, ponieważ Denis ma teraz ogromny zastrzyk treningu na najwyższym poziomie, z całą czołówką Polski.
A jeśli Maja zechce w przyszłym sezonie zdobyć czarny pas? Pomożesz jej? W wieku 14 lat byłoby to wyjątkowym osiągnięciem.
Nieustanny rozwój zawodników jest jednym z moich zadań. Najważniejsze jest inspirowanie ich, by osiągali sukcesy, ale też, by pokonywali te granice.
Wywiad z Mają Gwóźdź i Denisem Szeremetą
Powiedzcie o sobie coś więcej. Gdzie się uczycie?
Maja: W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 1. Teraz zdałam do 7 klasy.
Denis: Ja uczę się w Liceum Ogólnokształcącym im. Józefa Maksymiliana Ossolińskiego na profilu matematyczno-informatycznym. Teraz zdałem do drugiej klasy.
Z wychowania fizycznego macie oczywiście same szóstki?
D: Z wychowania fizycznego i informatyki (śmiech).
Wspierają was znajomi ze szkoły?
M: Tak.
D: Niektórzy moi koledzy nawet zaczęli ćwiczyć taekwondo i przychodzą ze mną na treningi.
M: Niektóre moje koleżanki też zaczęły trenować taekwondo.
Ile czasu zajmują wam treningi?
M: Trenujemy trzy razy w tygodniu po półtorej godziny. W poniedziałki, środy i piątki. Poza tym w domu trenujemy układy, ruchy pod układy i bloki. Teorii też się trzeba nauczyć, żeby zdawać na kolejne stopnie. Taekwondo trenuję prawie dziewięć lat. Zaczęłam w 2014 roku w wieku 4,5 roku. Ale mam też inne zainteresowania. Bardzo lubię jazdę konną i koszykówkę. Jeżdżę za Oborniki Śląskie do Kuraszkowa, by jeździć konno, a w koszykówkę gram po szkole w Brzegu Dolnym – na SKS-ie. Ale jeździectwo i koszykówkę trenuję tak bardziej amatorsko.
D: Ja poza treningami taekwondo często wychodzę z kolegami pograć w piłkę nożną albo w kosza na Orliku. Jeszcze staram się w soboty przychodzić na salę albo na siłownię poćwiczyć trochę z kolegami.
Przed egzaminem mistrzowskim musiałeś wkuć dużo teorii?
D: Ten egzamin jest podzielony na cztery etapy. Pierwszym z nich jest właśnie teoria. Musiałem się nauczyć odpowiedzi na ok 180 pytań, które mieściły się chyba na pięciu kartkach.
W jaki sposób jest oceniany taki egzamin?
D: Egzamin z teorii jest pisany na kartce, tak jak sprawdzian. Trzeba odpowiedzieć na wszystkie pytania lub na ich zdecydowaną większość. Później są układy. To chyba najtrudniejsza część egzaminu, ponieważ egzaminatorzy najbardziej się wtedy przyglądają zawodnikom. Kolejnymi etapami są walki krokowe, samoobrona, walka z partnerem bez sprzętu, która ma na celu ukazanie kontroli nad ruchami, a na samym końcu są testy siły, czyli próby rozbicia desek.
Jakie macie plany na przyszły sezon?
M: Myślę o egzaminie mistrzowskim. Zdobycie czarnego pasa jest jednym z moich marzeń. Chciałabym też częściej startować w zawodach w kraju. W przyszłym sezonie będę startowała w kategorii juniorek młodszych, więc jest na to duża szansa.
D: Na razie przede mną są mistrzostwa świata. Najbardziej do startu przygotują mnie zgrupowania kadry. Podczas pucharu Europy zaskoczył mnie jeden z przeciwników, który intensywniej walczył. Dlatego muszę być lepiej przygotowany kondycyjnie. W przyszłym sezonie będę już juniorem, dlatego chciałbym zdobyć mistrzostwo Polski w nowej kategorii. Chciałbym też jak najczęściej startować i pojechać na mistrzostwa Europy.
Życzę, by te wszystkie plany wam się spełniły!
M: Korzystając z okazji, chciałabym pozdrowić całą swoją rodzinę i wszystkie osoby, które pomagały mi w mojej przygodzie z taekwondo dojść do tego sukcesu, jakim jest medal na Pucharze Europy. To wsparcie dało mi naprawdę bardzo dużo.
D: Ja chciałbym podziękować wszystkim, którzy mi pomagali w mojej drodze do czarnego pasa – mojej mamie, panu Pawłowi Wackowi, trenerowi, mistrzowi Alenowiczowi. Po tym sezonie, po wszystkich startach i egzaminie mistrzowskim doszedłem do wniosku, że zawsze warto walczyć do samego końca.
wm

