Wielkie gotowanie
Przemysław Szwak znany z działalności Gotowanie z Pasją prowadził wraz z Tomaszem Zdrenką pokaz kulinarny podczas sobotnich obchodów Dni Brzegu Dolnego. Mieszkańcy z zainteresowaniem obserwowali, jak powstają dania, których później można było posmakować w trakcie degustacji. Z Przemysławem Szwak rozmawialiśmy o minionym wydarzeniu.
Kiedy znalazł pan w sobie pasję do gotowania?
Zaczęło się to dawno temu, jeszcze w technikum gastronomicznym. Uczęszczałem do niego razem z Tomkiem Zdrenką, z którym gotowałem podczas Dni Brzegu Dolnego. Tomasz jest szefem kuchni w restauracjach GARDENcity oraz Oregano and Wine.
Jeździliśmy razem na liczne praktyki zawodowe. Wszystko miało początek w szkole, później restauracjach, aż w końcu trafiłem na swojej drodze na szefa kuchni, który zaszczepił we mnie tę pasję.
W zeszłym tygodniu wystartowałem w konkursie gastronomicznym, zdobyłem trzecie miejsce, nagrodę za najlepszy smak – umami – otrzymałem od aktorki Joanny Brodzik.
Gdzie aktualnie można pana znaleźć?
Działam lokalnie, najczęściej stacjonuję w Obornikach Śląskich w restauracji Retro, współpracuję również z dolnobrzeskim Bistro, ale także z wieloma innymi restauracjami.
Skąd pomysł na wielkie gotowanie?
Inicjatywa była wspólna – moja, Tomka, Bistro oraz Dolnobrzeskiego Ośrodka Kultury, chcieliśmy stworzyć pokaz kulinarny. W Bistro organizowaliśmy razem z Tomkiem Zdrenką kolację degustacyjną „Polskie smaki”. Zaczęliśmy promować to wydarzenie, gdy jeszcze pracowałem w Anglii, w Londynie. To zawsze były kolacje prestiżowe, dopracowane, ciekawe. Trzecia edycja odbyła się w Kuraszkowie po moim powrocie z Londynu. Tam prowadziłem ponad dwa lata Akademię Kuraszków, kolejno przyszedł czas na edycje w Obornikach Śląskich i dolnobrzeskim Bistro. Imprezy zawsze przyjmowały się bardzo dobrze, mieliśmy komplet gości.
Jak przyjmowały się polskie smaki za granicą?
Bardzo dobrze, polska kuchnia jest smaczna, były to polskie smaki w podkręconej wersji, czyli na przykład panna cotta z maślanki, czips z kaszy gryczanej, kremowy żurek w towarzystwie pulpecików z białej kiełbasy. Bardzo ważna jest również forma podania, ponieważ oczy jedzą pierwsze.
Jakie było zainteresowanie tym wydarzeniem podczas dni miasta?
Degustacją – bardzo duże, sto porcji rozpłynęło się w mgnieniu oka. Gdy gotowaliśmy, ludzie podchodzili i pytali, co przygotowujemy, podpytywali o wskazówki. Podobało mi się to, że po spróbowaniu dań nie odchodzili, rozmawiali z nami, byli zainteresowali i zadawali pytania.
Co przygotowaliście?
Jeden makaron w stylu włoskim, czyli ravioli z mozzarellą, pesto pomidorowym oraz bazyliowym a także drugi makaron udon po tajsku z grzybami mun, shimeji, shiitake, trawą cytrynową, kolendrą, szalotką, czosnkiem, kapustą pak choi, mleczkiem kokosowym, do tego był jeszcze kurczak wykonany metodą sous vide. Chcieliśmy jeden przepis wykonać bardziej pracochłonny, drugi mniej – oba, które można przygotować samodzielnie w domu. Ozdobą dania był czips z mąki ryżowej z barwnikiem z kałamarnicy.
Opinie były pozytywne, niektórym bardziej przypadły ostre smaki, niektórym nieco mniej. Osoby nieprzepadające za szpinakiem, chętnie dawały mu kolejną szansę i im smakowało.

