„Taniec daje nam odprężenie, uczy pokory”
Zapraszamy do lektury rozmowy z Renatą Saj-Mazur i Januszem Mazurem o ich pasji, którą jest taniec.
Jak zaczęła się Państwa przygoda z tańcem?
Nasza przygoda z tańcem zaczęła się tradycyjnie – od kursu tańca, który był zorganizowany w Brzegu Dolnym jakieś 13 lat temu przez wrocławską szkołę tańca. I tak z kursu na kurs. Grono par z czasem zaczęło się wykruszać i tracić zapał do tańca i wtedy jeden z trenerów zauważył, że mamy to „coś”, zaproponował nam zapisanie się do szkoły tańca we Wrocławiu i kontynuowanie nauki tanecznej. Tak też zrobiliśmy, dla mnie dodatkowo był to znak, aby ponownie zacząć przygodę z tańcem towarzyskim, gdyż kiedyś tańczyłam, ale po liceum wszystko się skończyło.
Jak łączą Państwo pracę zawodową z pasją?
Nie zawsze łatwo jest połączyć obowiązki zawodowe z treningami tanecznymi, gdyż z mężem prowadzimy własne firmy, a treningi wiążą się z popołudniowymi wyjazdami do Wrocławia i jest to minimum trzy razy w tygodniu po 2-3 godziny. Niekiedy trzeba zrezygnować z treningu na rzecz pracy, ale raczej staramy się wszystko tak sobie ułożyć, aby móc pracować i tańczyć. Nie ukrywamy, że nasi klienci znają naszą pasję i nam kibicują, rozumieją, kiedy czasami musimy inaczej umówić spotkanie. Często pracujemy do późna, aby móc następnego dnia spokojnie pojechać na trening.
Jak wyglądają przygotowania do turniejów? Czy w najbliższym czasie na jakiś się Państwo wybieracie?
Trenujemy minimum trzy razy w tygodniu pod okiem trenerów i topowych par tanecznych z naszej szkoły tańca. Raz w miesiącu mamy szkolenie z tańców standardowych prowadzone przez uznaną na świecie parę zawodową, państwa Aleksandrę i Łukasza Tomczaków. Do tego dochodzą lekcje indywidualne z nimi, a potem nasi trenerzy z nami to przerabiają i ugruntowują. Jeżeli mamy planowany turniej, to czasami jedziemy na dodatkowy samodzielny trening.
Teraz mieliśmy trzymiesięczną przerwę w turniejach, bo mąż był po zabiegu przepukliny i wróciliśmy do treningów dopiero w marcu. Wybieramy się na turniej, który odbędzie się 25 marca pod Szczecinem. Jest to turniej rangi mistrzowskiej Polish Cup. Zaczniemy także od kwietnia cykliczne udziały w turniejach Grand Prix Polski Seniorów. Pod koniec maja planujemy wyjazd na turniej do Wielkiej Brytanii – jeden z największych na świecie, na którym warto być chociaż raz w karierze tanecznej. Spróbujemy swoich sił w naszej kategorii wiekowej, gdzie we wcześniejszych latach potrafiło być nawet 150 par seniorskich z całego świata i to tylko w jednej kategorii wiekowej. To duże wyzwanie.
Brali Państwo udział w wielu turniejach, czy któryś z nich szczególnie został przez Was zapamiętany?
W turniejach tańczymy od 2010 roku. Na początku były to turnieje tylko w kraju, gdyż seniorski ruch taneczny dopiero się rozwijał. Zapamiętaliśmy najbardziej dwa pierwsze turnieje, gdyż na pierwszym niespodziewanie stanęliśmy na pudle (trzecie miejsce) w tańcach standardowych, a na drugim turnieju dopadła nas taka trema, że nie mogliśmy ruszyć z miejsca w pierwszym tańcu i wszystko nam się posypało. Później nie mogliśmy się zebrać i to była totalna klapa.
Czy jesteście Państwo zadowoleni ze swoich dotychczasowych osiągnięć? Jakie są plany na przyszłość?
Jesteśmy bardzo zadowoleni, gdyż zaczęliśmy tańczyć dopiero po 45. roku życia, a mąż nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tańcem towarzyskim, wszystko było dla niego nowe. Poza tym wiadomo nie od dziś, że w tym wieku trudno jest wyrobić pewne nawyki, umiejętności czy technikę tańca, ale cały czas się staramy i rozwijamy. Bez tego nic byśmy nie osiągnęli, cały świat tańca idzie na przód, w tym wszystkie kategorie seniorskie, wszyscy się rozwijamy i doskonalimy.
Obecnie mamy najwyższą klasę taneczną w Polsce tj. klasę „A” w obu stylach i chcemy jeszcze trochę potańczyć, aby osiągnąć klasę „S” – międzynarodową przynajmniej w stylu standardowym. Poza tym od dwóch lat jeździmy na turnieje zagraniczne np. do Pragi i Luxenburga, na których z powiedzeniem zajmujemy bardzo dobre miejsca, a to daje moc do dalszej pracy i treningów tanecznych. Pochwalimy się jeszcze takim naszym małym sukcesem – w listopadzie 2022 roku na mistrzostwach świata, które odbyły się w Holandii (w Assen), wytańczyliśmy półfinał, zajmując ostatecznie 12. miejsce na świecie w stylu standardowym w kategorii Senior 3, a na otwartych mistrzostwach Holandii (turniej towarzyszący) zajęliśmy 4. miejsce w tej samej kategorii wiekowej i w tym samym stylu tanecznym (zabrakło nam 1 punktu do trzeciego miejsca). Natomiast w stylu latynoamerykańskim zajęliśmy 5. miejsce. Nasze plany to m.in. dalsze turnieje zagraniczne i podciągnięcie „łaciny”, bo ostatnio trochę ten styl tańca zaniedbaliśmy. Mamy nadzieję ponownie zatańczyć na kolejnym finale WOŚP.
Co daje Państwu taniec?
Taniec daje nam odprężenie, uczy pokory, dodaje sił witalnych i kondycji. To nie jest takie sobie podskakiwanie na parkiecie, to naprawdę ciężka praca zwłaszcza u seniorów. My już niedługo przejdziemy do kategorii Senior 4, ale myślimy, że wiele młodych osób zazdrości nam kondycji i sił. Poza tym spotykamy wielu tańczących seniorów i wspólne turnieje i spotkania dają odskocznię od codziennej pracy i monotonii życia.
mk

