Rytmy Planety – na scenie powinna tworzyć się magia
W tym roku świętujemy jubileusz 25-lecia działalności zespołu Rytmy Planety, który od początku jest prowadzony przez tancerkę i choreografa Irinę Karpenko, z którą rozmawialiśmy o działalności zespołu.
25 lat to jest bardzo dużo, jak się to Pani udało?
Takich rzeczy się nie zamierza, po prostu wchodzi się na salę i pracuje rok za rokiem. Kiedy wychowa się jedno pokolenie, to wychowa się już artystów i pojawia się duma. Efektem naszej wspólnej pracy są brawa po koncertach, nagrody przywiezione z festiwali. Profesjonalnym artystą jest nasz wychowanek Dominik Skorek, który tańczył w Balecie Dworskim „Cracovia Danza”, Państwowym Zespole Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze”, a teraz w Reprezentacyjnym Zespole Artystycznym Wojska Polskiego. Ja skończyłam Państwowa Szkołę Teatralną na wydziale choreografii, więc wymagano ode mnie bardzo dużo. Dzięki temu tańczyłam w profesjonalnych zespołach i teraz jestem choreografem i baletmistrzem.
Jakie kierunki obiera pani w tworzeniu choreografii?
Uwielbiam folklor, klasykę i tańce nowoczesne. Uważam, że program powinien być urozmaicony, nie powinien trzymać się jednego kierunku. Na początku powstania zespołu było trochę łatwiej, bo miałam dużo chłopców w grupach, co dało możliwość do robienia tańców ludowych. Pierwsze przekonania do tańców narodowych i ludowych były takie, że jeśli jako zespół chcemy jechać za granicę, to krakowiak jest naszym paszportem. Na wyjazdach, gdy dzieci i młodzież zobaczyły, że dzięki temu tańcowi ich rozpoznają na dużych defiladach, na ich twarzach pojawiała się duma.
Jaki jest sekret nauki tańca?
Nie można się od razu nauczyć wszystkiego. Do perfekcji trzeba dojść małymi krokami. Zawsze powtarzam dzieciom, że potrzeba dużo pracy, aby nasze ciało nas słuchało i potrafiło wyrazić swoje uczucie za pomocą ruchu. Jednak będzie to ważne i zrozumiałe tylko wtedy, gdy człowiek to pokocha, jest w nim potrzeba poruszania się i chce się tego nauczyć. Jeśli połączy się muzykę, ruch i emocje, na scenie stworzy się magia. Jeżeli człowiek to czuje, to tańczy całym sobą. Nie można na siłę uczyć dzieci, musi urodzić się w nich chęć do tańca i muzyka powinna grać im w duszy.
Jaki jest największy sukces zespołu?
Uważam, że tych sukcesów jest wiele. Moje największe osiągnięcie to dzieci, które wiele lat tańczyły w zespole. Każdy konkurs jest ogromnym przeżyciem, jest to połączenie mojej pracy, czyli choreografii, oraz pracy dzieci, czyli wykonania.
Pamiętam Teatr Muzyczny Roma w Warszawie, do którego przyjechaliśmy na ostatnią chwilę, był wypełniony uczestnikami – schody, korytarze… Nie mieliśmy gdzie się przebrać. Finalnie w korytarzu przed księgowością przebraliśmy dzieci po całej nocy jazdy i weszliśmy na scenę. Dzieci zatańczyły układ, później odbyło się ogłoszenie wyników i wtedy prowadzący powiedział: „Rytmy Planety na scenę” – zajęliśmy 3. miejsce.
Hronovske Jablicko to bardzo duży konkurs, gdzie jest dużo jurorów z różnych państw i ogromny poziom zespołów. Nie liczyłam na nagrodę. Zatańczyliśmy zgodnie z kategorią, a po wszystkich występach było ogłoszenie wyników. Zaczęłam zbierać grupę, bo myślałam, że nie mamy szans w porównaniu z innymi zespołami. Jak usłyszałam: „Rytmy Planety pierwsze miejsce” to się popłakałam. Dwa razy Hronovske Jablicko, Srebrna Jodła na 44. Festiwalu Harcerskim, gdzie uczestników było blisko 3500, a w finale zostało 400 – to tam zdobyliśmy nasze 2. miejsce. Liczne międzynarodowe festiwale, konkursy, nie tylko krajowe i zagraniczne, w których brały udział najlepsze grupy taneczne, w tym Rytmy Planety, przyniosły nam wiele nagród – grand pirx i pierwsze miejsca.
Ignacy – w zespole 5 lat
Pani Irina jako trener jest wymagająca i miła. Taniec to moja pasja. Chciałbym rozwijać się w kierunku choreografii lub w tańcu zawodowym. Najbardziej lubię tańczyć taniec ludowy i bugi bugi. Czasami ciężko jest się zmotywować do treningów, ale nie można się poddawać. Zespół jest dla mnie jak druga rodzina.
Martyna i Gosia – w zespole 9 lat
Perłą jest czas spędzony tutaj, ludzie, którzy się spotykają, tutaj ćwiczą, tańczą i spędzają razem czas – to jest najcenniejsze. Taniec jest pasją. Pani Irina jest trenerem genialnym, postępowym i niesamowitym. Można powiedzieć, że przez te wszystkie lata nas wychowała, bo taniec to nasz drugi dom. Przez ten czas zyskałyśmy przyjaciół, umiejętności. Zespół to grupka zupełnie obcych dla siebie osób, które przez jedne zajęcia są w stanie połączyć siły i stworzyć coś niesamowitego.
Wiktoria i Sara – w zespole 10 i 15 lat
Pani Irina jest profesjonalna, niesamowity trener, który od małego potrafi zaszczepić w nas chęć występowania na scenie. Z czasem staje się naszym przyjacielem. Opiekun na całe życie. Lata spędzone w zespole dały nam odwagę na przykład do wypowiadania się, przyjaźnie, działanie w grupie. Dobro grupy ponad wszystko – taka nauka zjednoczenia. Jubileusze zawsze zostają w pamięci jako wyjątkowe wydarzenie. Pamiętam wyjazd do Soczi, występ był dla mnie wyjątkowy. Rytmy Planety to całe nasze życie.
Nikola i Nastka – kilka miesięcy i 3 lata w zespole
Treningi są męczące, ale pozytywnie, ponieważ można wyrzucić swoje emocje. Pani Irina jest dobrym i wymagającym trenerem. Ulubionym układem zdecydowanie jest „Many many”. Rytmy Planety to dla nas oderwanie od rzeczywistości, przyjaźń i druga rodzina.
Wiktoria i Julia – 6 lat w zespole
Wszystkie wyjazdy i konkursy najbardziej zapadają w pamięć. Szczególnie zapamiętałyśmy, jak w Czechach zdobyliśmy 1. miejsce. Pani Irina jest stanowcza, uczy nas bardzo dobrze i jest wymagająca. Rytmy Planety to dla nas drugi dom, rodzina i przyjaciele. Taniec to radość i zapomnienie od rzeczywistości i kłopotów.

