Nie możemy udawać, że nie ma świata cyfrowego, że nowe technologie nie uzależniają
Czym jest higiena cyfrowa? Jak ważne jest świadome korzystanie z zasobów sieci? Czym zajmuje się Fundacja Dbam o Mój Z@sięg i co robi w Brzegu Dolnym? Odpowiedzi na te pytania i nie tylko szukaliśmy, rozmawiając z założycielem i prezesem fundacji dr. Maciejem Dębskim.
Można o Panu powiedzieć wiele, że jest Pan socjologiem problemów społecznych, wykładowcą akademickim, edukatorem społecznym, ekspertem w realizacji badań naukowych, ekspertem Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Fundatorem i Prezesem Fundacji Dbam o Mój Z@sięg, autorem i współautorem publikacji naukowych z zakresu problemów społecznych, autorem i współautorem dokumentów strategicznych, programów lokalnych, pomysłodawcą ogólnopolskich badań z zakresu fonoholizmu i problemu cyberprzemocy zrealizowanych wśród 22 000 uczniów oraz 4 000 nauczycieli.
W roku 2016 wdrożył Pan pierwszy w Europie eksperyment społeczny odcięcia 100 osób na 72 godziny od wszelkich urządzeń elektronicznych, takich jak telefony komórkowe, tablety, internet, gry on-line, Playstation i telewizji, który zakończył się sukcesem badawczym. Jest Pan też wykładowcą w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego, a prywatnie także ojcem 18-letniej Idy i 8-letniego Antosia.
Co w takim razie sprowadza fundację Dbam o Mój Z@sięg do Brzegu Dolnego?
Realizujemy profilaktykę e-uzależnień. Naszym celem jest uświadomić rodziców, ich dzieci, a także nauczycieli, że żyjemy w czasach zdominowanych przez nowe technologie, ale ważne jest zachowanie higieny cyfrowej, czyli takiego balansu między byciem w sieci i byciem poza nią. Przez cały tydzień prowadzimy w Brzegu Dolnym cykl spotkań w przedszkolach, szkołach podstawowych oraz ponadpodstawowych, mówimy przede wszystkim, czym jest higiena cyfrowa, po czym poznać, czy jesteśmy cyfrowo higieniczni albo niehigieniczni. Mówimy także o nadużywaniu zasobów sieci i ich negatywnych konsekwencjach dla zdrowia psychicznego, fizycznego, duchowego i społecznego, bo to internet nas przywiązuje do danego urządzenia, a nie samo urządzenie. Prostym przykładem może być podanie dziecku telefonu bez internetu, szybko przekonamy się, że maluch jakoś specjalnie się do niego nie przywiąże.
W przypadku rodziców mamy dodatkowy cel, a mianowicie zwrócić uwagę na ich rolę w procesie wchodzenia razem z dziećmi w świat nowych technologii. Jest to o tyle istotne, że gdy mamy odczynienia np. z 7-, 8-latkiem, który ma dostęp do mediów społecznościowych i ciągle w tych mediach gdzieś jest, to samo jego tkwienie w social mediach nie jest winą tego zagubionego dziecka, tylko jest to znak, że coś poszło nie tak w zakresie wychowania cyfrowego.
Podkreślamy, że jeżeli stracimy kontrolę nad ilością i jakością czasu spędzanego w sieci, to będziemy sobie bardziej tym szkodzić niż zyskiwać.
Co zrobić, kiedy widzimy, że osoba w naszym otoczeniu zatraca się w tym cyfrowym świecie?
Wszystko zależy od tego, jak duży jest to problem, bo jeśli taka osoba grozi, że coś sobie zrobi albo rzuca się z pięściami na rodziców, dlatego że nie ma dostępu do sieci, to prosta rada – udać się czym prędzej do psychologa czy psychiatry po pomoc. Ponieważ jeśli te symptomy odstawienne są tak przemocowe, to wiadomo, że w domu sami sobie z tym nie poradzimy. Jednak na szczęście są to skrajne przypadki.
Aby tego uniknąć, dzieci powinny mieć alternatywę do świata cyfrowego, rodzice powinni zadbać, by taka alternatywa była. Jeżeli nie zadbamy o to, by dziecko miało swoją pasję czy hobby, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wolny czas będzie spędzało w sieci. Dziecko też musi mieć zasady, oczywiście zasady dostosowane do wieku, bo jak się okazuje w tych czasach już nawet dwulatki mają swoje smartfony.
Zaczynamy od prostych zasad: nie jemy z telefonem w ręku, nie śpimy z telefonem, wyłączamy wszystkie ekrany godzinę przed snem i przygotowujemy mózg do spania czy nawet odstawiamy nowe technologie na ustalony czas i robimy sobie rodzinny cyfrowy detoks.
Istotne jest, aby rodzice dostrzegli szkodliwość nadmiernego, niekontrolowanego korzystania z sieci przez ich podopiecznych. Nie można udawać, że dziecko „wsiąka” w sieć, bo tam ma kontakt ze znajomymi lub rzekomo się realizuje, ponieważ nowe technologie mogą jak najbardziej zaspokajać nasze potrzeby życiowe, ale ich nadużywanie jest szkodliwe jak każde inne uzależnienie.
Fundacja Dbam o Mój Z@sięg prowadzi badania, które analizuje i wyciąga z nich wnioski, w oparciu o które prowadzone są szkolenia. Co dla was, czyli osób świadomych cyfrowo, było największym zaskoczeniem? Wynik jakiego badania was najbardziej zdziwił?
Ostatnie badania na próbie prawie 200 000 uczniów pokazało nam, jak bardzo nadużywanie nowych technologii negatywnie wpływa na zdrowie psychiczne dzieci. Zaskoczeniem dla nas było, że ponad połowa badanych uczniów miała bardzo niską samoocenę, a ponad 60% uczniów przyznało, że w ostatnim miesiącu doświadczyli hejtu. Dla nas dużym zaskoczeniem było też to, że nawet jeśli ci młodzi ludzie doznają problemów życiowych, również cyfrowych, to nie szukają pomocy u psychologa, ewentualnie idą z nimi do rodziców.
Z kolei pozytywnie zaskakującym wynikiem badania było, kiedy zobaczyliśmy, że granie w gry ma sporo zalet. Dobrze wykorzystany internet może m.in. rozwijać naukę języka obcego poprzez dialogi ze współgraczami z innych krajów, pozwala też pozyskiwać, ale i utrzymywać kontakty.
Zaskakującym dla nas wynikiem był też projekt „Młodzi cyfrowi”, gdzie pytaliśmy uczniów, jak ich rodzice angażują się w świat cyfrowy. Ponad 60% uczniów przyznała, że ich rodzice w ogóle nie interesuje się tym, co ich dzieci robią w sieci. Jednak najbardziej zaskakującym wynikiem tego badania było, jak co trzeci uczeń wyznał, że gdyby coś niepokojącego działo się w sieci, to nie mógłby wcale liczyć na pomoc ze strony swoich rodziców.
Oczywiście nie zawsze świat cyfrowy to zagrożenie, ale jest to taka przestrzeń, gdzie raczej trzeba „dmuchać na zimne”. Nie możemy udawać, że nie ma świata cyfrowego, że nowe technologie nie uzależniają. Przede wszystkim trzeba być świadomym wszystkich korzyści, ale mieć też z tyłu głowy to, że istnieje cyberprzemoc, patotreści, fake newsy, sexting. Jako fundacja jeździmy po całym kraju, po większych i mniejszych gminach i miastach, widzimy, że problem… jest, on istnieje. Dzieciaki się nagrywają, hejtują, są wulgarne, wykluczają się na grupach społecznościowych i komunikatorach – a to wszystko to przecież przemoc.
Dlatego na naszych szkoleniach naciskamy na wartości, na bycie dobrym, altruistycznym, mówimy o ufności, dobrze i tolerancji, bo jeśli dziecko tego nie wie, to jest duże prawdopodobieństwo, że nie przeniesie tych wartości do sieci.
km

