Kładka nad torami PKP zamknięta
Burmistrz Brzegu Dolnego w trosce o zdrowie i życie mieszkańców oraz osób korzystających z kładki PKP podjął decyzję o zamknięciu obiektu od 27 kwietnia. Obiekt jest w stanie przedawaryjnym, co oznacza, że stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników.
– Wczoraj (26 kwietnia – przyp. red.) podjąłem jedną z chyba najtrudniejszych decyzji w mojej dotychczasowej pracy w samorządzie. Dotyczyła ona natychmiastowego wyłączenia z użytkowania kładki kolejowej nad torami przy dworcu kolejowym. Było to podyktowane zapoznaniem się przeze mnie z wynikami ekspertyzy technicznej stanu kładki. We wnioskach końcowych przeczytałem: „na podstawie przeprowadzonej oceny stanu technicznego stwierdza się, że przedmiotowy obiekt jest w przedawaryjnym stanie technicznym i stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi”. W takiej sytuacji każdy z nas, a każdy urzędnik szczególnie, jeśli posiądzie wiedzę o zagrożeniu, musi podjąć natychmiastowe działania, aby temu zagrożeniu zapobiec. Stąd też moja decyzja. W tej trudnej sytuacji nie mogłem postąpić inaczej – mówił Paweł Pirek, burmistrz Brzegu Dolnego.
Kładka bez właściciela
Historia kładki, ustalenia jej właściciela, jest niestety przykładem niedoskonałości naszego systemu prawnego. Obecnie jest to obiekt bez właściciela. Żaden podmiot, który mógłby być powiązany z kładką, czy do którego mogłaby ona być przypisana, nie ma jej na swoim stanie. Kładka nie jest też ujawniona w żadnej księdze wieczystej. Z dotychczasowej praktyki orzecznictwa wynika, że jeżeli jakiś obiekt nie ma ustalonego właściciela, to często sąd przypisuje go samorządowi, ale potrzebny jest wyrok. W tym przypadku podmioty, które mają jakiś związek z kładką to Gmina Brzeg Dolny, Powiat Wołowski, PKP oraz Zakłady Chemiczne PCC, ponieważ obiekt znajduje się na działkach należących do tych podmiotów. W ciągu już kilkunastu lat odbyło się wiele wspólnych spotkań i rozmów przedstawicieli tych podmiotów. Niestety, jak widzimy bez rezultatu.
– Ja sam uczestniczyłem w kilku takich spotkaniach, również mój zastępca Artur Michałek. Nikt nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności związanej z utrzymaniem kładki w należytym stanie technicznym i zapewnieniem bezpieczeństwa, gdyż wiąże się to z dużymi kosztami. Niestety nie doszło też do porozumienia co do wspólnego pokrycia tych kosztów. Przypomnę, że Gmina już raz podjęła się remontu kładki na swój koszt i przez kilka lat była ona w dobrym stanie – mówi Paweł Pirek.
Co dalej? Remont czy budowa nowej kładki
Sprawa remontu, a może bardziej budowy nowej kładki, komplikuje się ze względu na fakt, że trasa kolejowa Wrocław-Głogów ma być modernizowana.
– Prace te miały być prowadzone już w poprzednim rozdaniu środków unijnych. W 2017 czy 2018 roku byliśmy zaproszeni do konsultacji dotyczących modernizacji na odcinku przebiegu przez naszą gminę. Pytano między innymi, co byłoby dla nas bardziej korzystne – przejście podziemne czy kładka. Oczywiście odpowiedzieliśmy na te zapytania i mieliśmy nadzieję, że sprawa będzie rozwiązana, ponieważ powstanie nowa kładka jako infrastruktura towarzysząca, której właścicielem będzie PKP. Niestety, jak widzimy, modernizacji do tej pory nie przeprowadzono – mówi Paweł Pirek.
W odpowiedzi na moje niedawne zapytanie skierowane do PKP o plany, poinformowano mnie, że wciąż przewiduje się modernizację tej trasy, modernizację naszej stacji – peronów z dostosowaniem ich dla osób o ograniczonej możliwości poruszania się, przejścia pod torami, kładki dla pieszych, zadaszenia oraz małej architektury. Dalej jest więc nadzieja, że do tego dojdzie i kładka zostanie zbudowana jako element infrastruktury kolejowej.
Jednoznaczne wnioski z ekspertyzy
Z ekspertyzy wynika też, że remont kładki jest w zasadzie niemożliwy, ponieważ została ona wybudowana według projektu i technologii obiektu tymczasowego.
– Projekt remontu musiałby dostosowywać ją do obowiązujących norm, których kładka obecnie nie spełnia. Całą kładkę należałoby podnieść o ponad metr w górę. Również odległość podpór od szyn jest zbyt mała i nie ma żadnych fizycznych możliwości ich przestawienia. Jeżeli oddalamy się od jednego torowiska, to przybliżamy się do drugiego. Należy zatem zbudować kładkę, która nie ma podpór tylko jedno duże przęsło. Widzimy zatem, że kładka nadaje się jedynie do rozbiórki, a nie do remontu. Pragnę poinformować, że już od kilku lat z inicjatywy Gminy toczy się w sądzie sprawa o ustalenie właściciela – mówi Paweł Pirek.
Decyzja o zamknięciu kładki została przekazana Komendantowi Powiatowemu Policji, Komendantowi Komisariatu w Brzegu Dolnym, prezesowi PCC, mieszkańcom, PKP, Staroście Wołowskiemu oraz Wojewódzkiemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego.
Red.

