Jestem z Ukrainy – Anna Dikhtiar
W dolnobrzeskiej „Zetce” już od dobrych kilku lat pojawiają się uczniowie z Ukrainy. Łatwo domyśleć się, że nie jest im łatwo. Różnice kulturowe, odmienność zwyczajów i przede wszystkim bariera językowa komplikują codzienne życie. Ale upływający czas pozwolił dziewczętom nabrać wprawy i śmiałości w kontaktach międzyludzkich. Do takiego stopnia, że udało się je skłonić do zwierzeń.
Nastolatką jakich wiele jest też Anna Dikhtiar wcześniej mieszkająca w Czernihowie, w niespełna 300- tysięcznym mieście na północy Ukrainy. Obecnie jest ona uczennicą klasy I Technikum Informatycznego w Brzegu Dolny. W jej klasie, zdominowanej przez chłopców, dziewczyny są tylko dwie. To nie przeszkadza Ani uznać, że bardziej życzliwego zespołu klasowego nie mogła sobie wymarzyć. Równie ciepło i z uznaniem o Ani wypowiada się klasa, zaznaczając, że jest ona najbardziej uporządkowaną, najrozsądniejszą i zazwyczaj najlepiej przygotowaną do zajęć spośród wszystkich uczniów.
Do Polski przyjechała w lipcu poprzedniego roku do taty i jego nowej rodziny. Żywi przekonanie, że na Ukrainie nie ma takich perspektyw rozwoju, jakie będzie miała tutaj.
W rozmowie zaskakuje jej opanowanie i wewnętrzny spokój, bo o pracowitości i ambicji wiedzą już prawie wszyscy. Swobodnie mówi po polsku, choć przyznaje się do trudności zwłaszcza z końcówkami wyrazów polskich. Po raz kolejny też można się od niej dowiedzieć, że Polacy są z natury zdecydowanie milsi, przyjacielscy, bardziej uprzejmi niż jej rodacy.
Ania jest osobą niebywale skromną, zrównoważoną i sympatyczną. Nie toleruje jednak kłamstwa i razi ją w Polakach opieszałość. W wolnym czasie, na brak którego narzeka w związku z pomocą w nauczaniu języka polskiego uchodźców, biega i ćwiczy jogę. Ma jednak inną pasję – astrologię, jedną z najstarszych dziedzin nauki. Ania rozważa układ planet na niebie, zajmuje ją ich wpływ na emocje i ludzkie działania. Próbuje poznać przyszłość, naturę ludzką i przede wszystkim samą siebie.
Teraz jednak Anię zaprzątają inne sprawy. Dalece ważniejsze. Od kilku tygodni nie ma kontaktu z ukochaną babcią, która z troską i ogromną miłością ją wychowała. Mama bardzo dużo pracowała, by móc utrzymać rodzinę, więc to właśnie babcia przejęła matczyne obowiązki. Pozostała jednak na Ukrainie w centrum Czernihowa. Miasto jest oblężone, odcięte od reszty świata, pozbawione prądu, wody, gazu i łączności. Trudno pytać o więcej…
Wszystkie dziewczęta zapytane o typowe dla mieszkanek Ukrainy cechy charakteru zgodnie odpowiedziały. Ich zdaniem ukraińskie kobiety są silne i niezłomne, mają taką wewnętrzną moc. Pragną być niezależne i gdyby przyszło im bronić wolności osobistej czy niezawisłości kraju – gotowe są na wszystko.

