Choroba lub urlop jednego lekarza jest w stanie sparaliżować pracę całego oddziału. Prezes PCM-u o przyczynach zawieszenia interny
Pod koniec sierpnia Zarząd Powiatowego Centrum Medycznego poinformował o zawieszeniu funkcjonowania oddziału chorób wewnętrznych w okresie od 1 do 30 września 2022 roku. O przyczynach zwieszenia rozmawiamy z prezesem spółki Piotrem Burdachem.
Dlaczego zawieszono pracę oddziału chorób wewnętrznych?
Z powodu braku dyżurowej obsady lekarskiej. Niestety to, jak dziś funkcjonuje system ochrony zdrowia, powoduje, że choroba lub urlop jednego lekarza jest w stanie sparaliżować pracę całego oddziału. Nie pierwszy raz, szczególnie w trakcie trwającego sezonu urlopowego, jesteśmy zmuszeni do wstrzymania pracy jednego z oddziałów szpitalnych. Tym razem nałożyły się nam dwa czynniki – stan zdrowia jednego lekarza z naszej stałej obsady i urlopy lekarzy dyżurantów. Borykamy się dziś z takimi samymi problemami jak inne placówki na terenie kraju. Temat zawieszeń oddziałów szpitalnych jest dziś bolączką na skalę do tej pory niespotykaną. Najnowsze dane nie napawają optymizmem – w tym roku ilość zawieszonych oddziałów w całym kraju przekroczyła sumaryczną liczbę oddziałów zawieszonych w ciągu ostatnich 3 lat. Tym razem i nam przyszło zmierzyć się z taką sytuacją. Praca oddziału wewnętrznego została wstrzymana na okres miesiąca.
Czy działalność innych oddziałów również jest zagrożona?
Pozostałe oddziały pracują jak dotychczas, a ciągłość ich funkcjonowania pozostaje niezagrożona.
Nie można było tej sytuacji uniknąć? Próbujecie zwiększyć zatrudnienie, by nie dochodziło to takich sytuacji w przyszłości?
Z sytuacją niedoboru lekarzy mamy do czynienia od lat. To właśnie główny powód zawieszania pracy oddziałów w całym kraju. Nad przyczynami takiego obrazu sytuacji oraz patologii jakimi stoi system opieki zdrowotnej w Polsce oraz system kształcenia lekarzy można by dyskutować godzinami. Mimo to staramy się trzymać rękę na pulsie i szukać nowych specjalistów. Rotacja, szczególnie w zakresie dyżurantów, jest spora. Szpitale toczą brutalną i desperacką walkę o lekarzy, przyciągając ich coraz wyższymi stawkami. Niestety, nasze możliwości finansowe są ograniczone, nie jesteśmy w stanie konkurować z dużymi SPZOZ-ami, które należą do marszałka województwa i mają zupełni inny potencjał finansowy. Dziś na rynku nie ma już „wolnych” lekarzy. Każda skuteczna rekrutacja wiąże się de facto z „kradzieżą” lekarza z innej placówki. Wiodący argument w negocjacjach jest jeden – stawka. Dlatego też dbamy przede wszystkim o nasz obecny zespół, starając się stworzyć jak najlepsze warunki pracy, niestety, często przy gorszych warunkach finansowych niż w większych placówkach.
Rząd chwalił się ułatwieniami dla lekarzy z Ukrainy chcących podjąć pracę w Polsce. Może to jest jakiś sposób?
To czym chwali się rząd jest świetnym materiałem na nagłówki gazet czy paski w telewizjach informacyjnych. Stan faktyczny zupełnie nie koresponduje z rządowymi sukcesami. Dziś w Ministerstwie Zdrowia zaledwie dwie osoby (sic!) procedują wnioski dotyczące legalizacji pracy i zatrudniania lekarzy zza wschodniej granicy. Oczywiste spowolnienie w ich procedowaniu jest więc ogromne. Szpitale i firmy rekrutacyjne czekają miesiącami, aby uzyskać niezbędne dokumenty. Poza tym, wbrew temu, co się mówi, lekarz z Ukrainy czy Białorusi – nawet specjalista – w naszych warunkach nie jest „pełnoprawnym” lekarzem. W pierwszym okresie nie może pracować samodzielnie, swoje obowiązki musi realizować pod nadzorem innego lekarza specjalisty. Ten okres trwa nawet do 12 miesięcy. Trzeba też zauważyć, że sposób kształcenia lekarzy ze wschodu jest zupełnie odmienny od naszego. To zaś powoduje, że różnią się oni kompetencyjnie od lekarzy z Polski. Trzeba czasu na dokształcenie i wdrożenie. To świetna inwestycja na przyszłość, która z pewnością się zwróci. Tylko że polskie szpitale potrzebują efektywnych rozwiązań na już. Hasło o tym, że jest wielu lekarzy ze wschodu, wygląda dobrze tylko w mediach. Niestety potem zaczynają się schody – proceduralne, urzędnicze i praktyczne.
W komunikacie zarządu PCM-u można przeczytać, że funkcjonowanie interny będzie zawieszone tylko w miesiącu wrześniu.
Tak, oddział będzie zawieszony do końca września. Od 1 października planujemy wznowić jego działalność. Mamy chwilę czasu, mam nadzieję, że uda nam się przeorganizować sprawę dyżurów w taki sposób, że oddział ruszy zgodnie z naszymi założeniami.
Co dzieje się w tym czasie z pacjentami oraz kadrą medyczną oddziału?
Wszyscy pacjenci powrócili do swoich domów. Mieliśmy kilka dni na to, by zakończyć procesy terapeutyczne i bezpiecznie ich wypisać. Część lekarzy z ordynacji dziennej przesunęliśmy do naszych przychodni POZ, gdzie również odczuwamy urlopowy deficyt kadry. Jeśli chodzi o personel pielęgniarski, to część wykorzystuje zaległe urlopy, a część została przesunięta do pracy w innych oddziałach.
Gdzie we wrześniu można szukać nagłej pomocy lekarskiej? Jak w okresie zawieszenia interny będzie działała dolnobrzeska izba przyjęć?
Na czas zawieszenia interny wracamy do starego rozwiązania – dolnobrzeska izba zabezpiecza wszystkie przypadki dolegliwości chirurgicznych. Pomocy internistycznej po godzinie 18.00 oraz w weekendy i święta udziela Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna działająca w budynku Przychodni Rejonowo-Specjalistycznej w Wołowie.
wm

