Brzeg Dolny za istnieniem powiatowej spółki medycznej PCM
– Zapewniam, że ani jedna złotówka wydana przez dolnobrzeski samorząd na remont i przystosowanie obiektu szpitalnego na potrzeby oddziału internistycznego nie została i nie zostanie zmarnowana – powiedział Burmistrz Brzegu Dolnego Paweł Pirek podczas 46. sesji Rady Miejskiej. Tymczasem sąsiedni Wołów wychodzi ze spółki Powiatowe Centrum Medyczne. Taką decyzję podjęli radni Wołowa. Jaka przyszłość czeka powiatową służbę zdrowia?
Jak widzi pan dalsze funkcjonowanie spółki PCM, która prowadzi szpital oraz dwie przychodnie zdrowia w Brzegu Dolnym i Wołowie?
Spółka Powiatowe Centrum Medyczne została powołana z udziałem czterech podmiotów – samorządów gmin Wołowa, Wińska, Brzegu Dolnego oraz Powiatu Wołowskiego. Jednym z założeń takiej struktury właścicielskiej było to, aby nie pominąć żadnego z samorządów w prowadzeniu tak ważnego i odpowiedzialnego zadania dla mieszkańców, jakim jest ochrona zdrowia. Wprawdzie zadanie należy do samorządu powiatowego, ale samorządy gminne mogą i bardzo często uczestniczą w działaniach na rzecz mieszkańców w zakresie prowadzenia podmiotów leczniczych – przychodni i szpitali. Tak było u nas. Odkąd pamiętam środki rządowe przeznaczane na ochronę zdrowia nigdy nie były wystarczające. Powołanie spółki miało na celu traktowanie każdego samorządu jako partnera i umożliwienie udziału w procesie decyzyjnym.
Co się dzieje w przypadku, kiedy jeden z udziałowców wycofuje się ze spółki?
Spółka charakteryzuje się tym, że jak przynosi zyski, to następuje podział dywidendy, a jak przynosi stratę, to udziałowcy muszą się z tym zmierzyć, ale nie na zasadzie „obrażam się, trzaskam drzwiami i wychodzę”, tylko na zasadzie konstruktywnych działań naprawczych. Nie zawsze da się pogodzić interesy wszystkich, szczególnie te polityczne, które w przypadku Wołowa wzięły górę nad bezpieczeństwem zdrowotnym mieszkańców. Historycznie przypomnę, że celowo podzielono działalność szpitalną na dwa obiekty w Wołowie i Brzegu Dolnym. Ustalono, że w Wołowie była interna i rehabilitacja. Dodam, że rehabilitacja, która cieszyła się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców, mieściła się także w Brzegu Dolnym. Jednak wymogi NFZ spowodowały, że rehabilitację przeniesiono z Brzegu Dolnego do obiektu szpitalnego w Wołowie i my z tego powodu nie wypisywaliśmy się ze spółki. Chirurgia była w Brzegu Dolnym, bo tutaj były ku temu lepsze warunki. Ponadto w obiekcie w Brzegu Dolnym funkcjonował oddział ginekologiczno-położniczy, który wymagał zabezpieczenia chirurgicznego. Oddział ginekologiczno-położniczy, żeby to raz na zawsze wyjaśnić, został zawieszony przez ówczesnego prezesa Krzysztofa Cisaka, którego na tę funkcję rekomendowała wójt Wińska. Lekarze odeszli, położne odeszły i odtworzenie tego miejsca stało się nierealne. Nie będę komentował „powiatowych wieści”, że część personelu, o który zabiegał nowy prezes Burdach, znalazła się w szpitalu w Miliczu, gdzie członkiem rady nadzorczej jest burmistrz Wołowa. Sprawy formalne, które nastąpiły później, były związane z uporządkowaniem prawnym struktury szpitala. Mówiąc krótko, prezes Burdach musiał uporządkować to, co zastał po panu Cisaku. Niestety realia polskiej ochrony zdrowia w zakresie braku personelu medycznego są takie, że znalezienie nowej obsady oddziału było praktycznie nie do zrealizowania.
Dzisiaj przeniesienie interny staje się faktem, a gmina Wołów, która się na to nie zgadza, wychodzi ze spółki. Czy takie decyzje były konieczne?
Stan obecny jest taki, że lekarze oczekują normalnych warunków pracy dających pełne bezpieczeństwo pacjentom. To oznacza, że pacjenci internistyczni, którzy wymagają konsultacji chirurgicznej i badań laboratoryjnych, muszą mieć wykonane te procedury niezwłocznie, a nie na zasadzie przywożenia i odwożenia. Istnienie oddziałów internistycznego i chirurgicznego osobno, na dłuższą metę nie jest możliwe. Lekarze nie będą chcieli u nas pracować, czemu dali wyraz pisząc list do udziałowców z wyjaśnieniem całej sytuacji. Dodatkowo spółka ponosi koszty związane z transportem chorych, krwi do badań, co opóźnia i utrudnia diagnostykę. Nie znajdziemy dzisiaj lekarzy, internistów, chirurgów, którzy zgodzą się na dalsze funkcjonowanie w takim systemie, jaki oczekują władze Wołowa. Żaden odpowiedzialny lekarz nie podejmie się opieki nad pacjentami. Przedstawianie sprawy inaczej ze strony wołowskiej, jest kłamstwem. Po pierwsze, chcąc zwiększyć bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów, należy stworzyć odpowiednie warunki pracy dla lekarzy i personelu. Po drugie, należy liczyć koszty w spółce, a przeniesienie interny da ok. 1 mln zł rocznie oszczędności, stąd taka decyzja wspólników. Ponadto oddział internistyczny zostanie przeniesiony do obiektu w Brzegu Dolnym, bo tutaj są odpowiednie warunki stworzone przez naszą gminę ogromnym wysiłkiem finansowym. Stworzenie nowoczesnego oddziału kosztowało nas prawie 4 mln zł.
Jaka przyszłość czeka oddziały szpitalne w Wołowie?
W budynku szpitala w Wołowie uwolnią się miejsca na dodatkowe łóżka rehabilitacyjne. Kontrakt dla spółki PCM już został zwiększony w tym zakresie. To dobra wiadomość dla pacjentów, którzy bardzo długo czekają na rehabilitację. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że PCM dostanie większy kontakt na opiekę długoterminową, czyli ZOL. Zwiększona ilość usług w tym zakresie również jest bardzo oczekiwana, ponieważ wiele osób, szczególnie starszych i schorowanych, czeka na możliwość skorzystania z takiej formy opieki. Dochody spółki dzięki takim zabiegom wzrosną. Gmina Wołów może zaklinać rzeczywistość, ale prawda jest taka, że konsekwentnie, mimo ich oporu, realizujemy politykę poprawy jakości usług medycznych oraz zwiększenia ich dostępności. Nie wiem na czym miałaby polegać krzywda mieszkańców Wołowa? Czy na tym, że gorzej im będzie się leczyć w nowoczesnych salach szpitalnych na oddziale internistycznym? A może na tym, że krócej się będzie czekało na rehabilitację lub na miejsce w ZOL-u? Przyznam, że trudno to zrozumieć.
Co dalej ze spółką?
To, czy spółka sobie radzi, czy nie, nie jest zależne od tego, czy gmina Wołów w niej jest, czy akurat z niej wychodzi. W głównej mierze zależy to od poziomu finansowania usług medycznych przez NFZ. Jak wiadomo, szpitale powiatowe są słabo finansowane. Rolą prezesa jest stworzenie takich warunków lokalowych i sprzętowych oraz prowadzenie skutecznych negocjacji, by kontakt był korzystny. W tej całej, smutnej sytuacji oburza mnie postawa władz Wołowa, które z „uśmiechem cwaniaczka” mówią, że mimo tego, że wyjdą ze spółki, to i tak mieszkańcy tej gminy będą w niej leczeni, a oni nie będą dokładać ani złotówki. Ciężko jest komentować taką postawę, która teraz jest forsowana w Wołowie. Jako wieloletni samorządowiec powiem, że oczywiście, mieszkańcy Wołowa będą leczeni i otrzymają pomoc medyczną, nawet po wyjściu gminy ze spółki. Nie będzie segregacji, ani stawiania szlabanów. Być może o to chodzi tym, którym dzisiaj zależy na zburzeniu tego, na co ciężko pracowaliśmy.
Czy bierze pan pod uwagę scenariusz, że całość kosztów funkcjonowania powiatowej służby zdrowia spadnie na barki samorządu Brzegu Dolnego i Powiatu Wołowskiego?
Jeżeli miałoby się to tak kończyć, że cały ciężar leczenia spadnie na dwa samorządy – Brzegu Dolnego i Powiatu, które z tego tytułu będą ponosiły ogromne koszty, to skończy się tym, że spółka przestanie istnieć. W tym miejscu pragnę zapewnić wszystkich mieszkańców, że ani jedna złotówka wydana przez dolnobrzeski samorząd na remont i przystosowanie obiektu szpitalnego na potrzeby oddziału internistycznego nie została i nie zostanie zmarnowana. Nawet jeżeli miałby się zrealizować czarny scenariusz, że lecznictwo szpitalne przestanie u nas istnieć, to obiekt będzie pełnił inną funkcję. Może być to DPS, może być to rehabilitacja neurologiczna. Oczywiście podstawowym celem moim i starosty jest to, aby nasz powiatowy szpital działał w co najmniej takim zakresie jak obecnie. Kto chociaż raz był na przepełnionym SOR-ze w szpitalu we Wrocławiu, kto ma w rodzinie schorowanych seniorów, którzy często wymagają pobytu w szpitalu, wie o czym mówię. Szpitale powiatowe są potrzebne. Bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców nie może być przedmiotem politycznych przepychanek, które mogą doprowadzić do katastrofy. Jestem pełen uznania dla pana Starosty, który widzi, że tylko taki kierunek zmian w organizacji pracy szpitala daje nadzieję na jego dalsze sprawne funkcjonowanie. Również za to, że pomimo tego ogromnego hejtu kierowanego pod jego adresem, konsekwentnie realizuje przyjęty program restrukturyzacji Spółki. Świadczy to o tym, że w tych działaniach nie kieruje się swoimi notowaniami politycznymi, a dobrem wszystkich mieszkańców powiatu – mieszkańców Wińska, Wołowa i Brzegu Dolnego.

