Atikor – dolnobrzeska Piwnica Świdnicka
Działalność klubu Atikor przypadającą na czasy PRL-u można dziś określić jako legendarną. Odbywały się w nim przeróżne wydarzenia kulturalne, skierowane głównie do młodzieży, oraz imprezy klubowe. Organizowano spotkania ze znanymi ludźmi kultury i sportu. Aktywności i dobór gości pozwalają przyznać klubowi miano dolnobrzeskiej „Piwnicy Świdnickiej”.
Imprezy klubowe
Niezależnie od codziennej działalności w klubie organizowano biletowane imprezy zamknięte, na których obowiązywał limit, zazwyczaj ustalany na 50 osób. Zabawa zawsze była przednia niezależnie od tego, co było pretekstem: andrzejki, jubileusze, dzień kobiet czy święta państwowe.
Wśród imprez Atikoru wymienić należy bale karnawałowe. Miały swoistą atmosferę i organizowane były z pomysłem. W 1969 roku odbył się bal pomarańczowy. W przygotowaniach do niego uczestniczyła m.in. Ewa Mordkowicz. Panów zaopatrzyła w ogromne pomarańczowe muszki, a dziewczyny miały we włosach pomarańczowe kokardki. W klubie Atikor bawiono się również sylwestrowo w godzinach od 20:00 do 5:00 rano.
Swoją tradycję miały imprezy zwane „śledzikiem” organizowane na zakończenie karnawału. Śledzik był nie tylko na talerzach, ale i jako dekoracja klubowa. Resztki ryby uwieczniono na zdjęciu z 1974 roku nad głowami Romana Jarosza, Małgorzaty Wrzesińskiej, Michała Witiak i Grażyny Kuźma. Ościsty szkielet to ciekawostka jak najbardziej związana z zakładami. Konstrukcja ze stali kwasoodpornej wykonana w Rokicie pokazuje, że w służbach utrzymania ruchu, oprócz wysokich kwalifikacji, obecny był również zmysł artystyczny. Niezwykle popularnym elementem dekoracyjnym (nie tylko w klubie) była pozyskiwana z mleczarni w Wołowie aluminiowa taśma z otworami po wykonaniu kapsli na szklane butelki z mlekiem i śmietaną.
Na początku lat 70. zabawy organizowano na zastawie stołowej wypożyczanej z WSS „Społem”. Z czasem klub Atikor dorobił się swojej.
Obsługę gastronomiczną zapewniała klubowa kuchnia na zapleczu, w której rządziły panie Sieczkowska i Maria Szczepańska.
Na co dzień oferta gastronomiczna była dostosowana do możliwości finansowych młodzieży. Można było kupić wodę mineralną, oranżadę, sok, a nawet parzoną kawę. Niezmiennie w menu była herbata w tradycyjnej szklance (bez ucha) na spodeczku – również w wersji ekskluzywnej z plasterkiem cytryny.
Podczas zamkniętych imprez klubowych (dla „starszej” młodzieży) w ofercie, w komplecie do zakąsek, pojawiał się niedostępny na co dzień alkohol.
Muzyka
Na co dzień, od godzin popołudniowych w klubie była atmosfera gwaru rozmów i dyskusji. Muzyka odtwarzana lub grana na żywo związana była z imprezami klubowymi i dyskotekami.
No może nie tak do końca było z tym brakiem muzyki, bo na wyposażeniu podobnież znajdowała się szafa grająca z płytami. Obecnie trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to prawda, bo żadna jej fotka się nie zachowała. W klubie na pewno było pianino, ale samo przecież nie grało.
Piątek, piąteczek, piątunio, czyli idziemy na „fajfy” do Atikoru. Odbywały się tam piątkowe podwieczorki taneczne przy herbatce – muzyka była „mechaniczna”, puszczana z płyt lub magnetofonu. Zabawa raczej się nie przeciągała do późnych godzin, bo w sobotę trzeba było iść do szkoły lub pracy – krócej, bo do godziny 13, ale jednak.
W sobotnio-niedzielne weekendy na „wieczorkach tanecznych” grały zaprzyjaźnione z klubem zespoły muzyczne począwszy od pierwszego bigbitowego dolnobrzeskiego zespołu Lamparty w składzie Andrzej Starzec – gitara, Jerzy Fichtel – wokal, Józef Jabłoński – gitara, Krzysztof Kowalczyk – perkusja oraz Jan Nawalany – gitara basowa.
Sobotnia zabawa w klubie kończyła się tradycyjnie o 22:00. „I tym oto utworem kończymy dzisiejszy wieczorek taneczny. Do tańca grał jak zwykle zespół Relax (Zdzisław Biaduń, Jan Czykiel, Tadeusz Czarnota i Michał Witiak). Życząc wszystkim przyjemnej i owocnej nocy, zapraszamy na jutrzejszy wieczór od godziny 18:00. Dobranoc państwu!”. W połowie lat 70. ten utwór na zakończenie swoich występów grał również zespół Święci, a później młodzież wychodząca z klubu kończyła śpiewy „Na Na Na Na Hey Hey-ey Goodbye”, idąc do domu przez osiedle Fabryczne.
Zespół Święci
Zespół Święci powstał w Wołowie wiosną 1967 roku. Z uwagi na to, że nie mógł tam rozwinąć swojej działalności, trafił pod skrzydła ZDK, którym kierował wtedy Janusz Kacprzak. Właściwe miejsce znalazło się w klubie Atikor, gdzie od września 1971 roku odbywały się regularne próby zespołu. Oczywiście na Wołów nikt się nie obraził, dowodem czego jest chociażby występ zespołu na studniówce LO w 1973 roku – trzy lata po nadaniu szkole imienia Mikołaja Kopernika.
Zespół tworzyli Zbigniew Cejrowski – gitara basowa, Andrzej Kucharkowski – gitara akomp., Andrzej Ożga – harmona, Andrzej Stępniewski – gitara akomp. (pierwsze próby Wołów) i Henryk Witiak – perkusja. W drugim składzie, już bardziej związanym z Brzegiem Dolnym, występowali Zbigniew Cejrowski – gitara basowa, Andrzej Kucharkowski – gitara akomp., Zdzisław Orłowski – saksofon, Henryk Orłowski – organy i Henryk Witiak – perkusja.
W zespole śpiewał każdy, jednak solistą numer jeden był Andrzej Kucharkowski. Jako wokalistka występowała Irena Ficner, ale po zakończeniu nauki w Technikum Chemicznym (Matura 72) powróciła w rodzinne strony.
W trakcie działalności zespół skomponował ponad 60 utworów. Muzykę tworzyli głównie Andrzej Kucharkowski, Henryk Orłowski i Zbigniew Cejrowski, a teksty były Andrzeja Kucharkowskiego i Zbigniewa Cejrowskiego. Większość dorobku niestety zapomniana, ale na pewno nie utwory „Radość”, „Julia” i „Moralistka” Zbyszka Cejrowskiego oraz „Niebieskie Oczy” Andrzeja Kucharkowskiego napisane na kolanie podczas sylwestra w Lubiążu. Tak naprawdę opracowanie wielu utworów było pracą zespołową.
Z dużymi sukcesami grali na Gitariadach. Zwyciężyli na festiwalu folklorystycznym w Krakowie. Telewizja nagrała jeden ich utwór i wyemitowała na antenie ogólnopolskiej. Przymierzali się nawet do wydania własnej płyty.
Stan wojenny (1981) rozproszył ich po świecie. W okrojonym składzie spotkali się prawie 50 lat od powstania zespołu (2016). W DOK-u na koncercie z tej okazji zagrali i zaśpiewali siedem utworów.
Zespół Atikor
Klub w 1984 roku doczekał się również „firmowego” zespołu. Byli to nasi dolnobrzescy „bitelsi” czyli Robert Piekoszewski, Zbigniew Twaróg, Sławomir Szymczyk i Jarosław Pietras. Gitara na zdjęciu to pierwszy bas Roberta Piekoszewskiego, został kupiony, pomalowany na biało i odrestaurowany w 1985 roku.
Po podziale zespołu powstała Pajaroma, ale Atikor grał dalej i to jeszcze długo po likwidacji klubu.
Dyskoteki
W lecie klub Atikor organizował dla mieszkańców Brzegu Dolnego dyskoteki za dawnym hotelem Piast, które odbywały się w soboty na osiedlu fabrycznym, na scenie, w miejscu, gdzie obecnie znajduje się skatepark. Na zdjęciu Jerzy Turowski w akcji, a raczej w żywiole. Ale jaki sprzęt! Dwa magnetofony szpulowe (coś à la ZK 240) wzmacniacz Vermona Regent 100, mikrofon Tonsil MDU-21, zestaw „świateł dyskotekowych” (własnej roboty, sterownik mógł być „fabryczny”) oraz światło typu „kogut” postawione na mobilnej przegrodzie nad głową DJ'a.
Jeżeli mówimy o sprzęcie to wewnątrz klubu był zamontowany pulpit mikserski wyposażony w dwa wysokiej jakości gramofony firmy Fonica z Łodzi, a stereo zapewniały dwie kolumny głośnikowe po 50W mocy rzeczywistej każda. Zestaw wykorzystywany był podczas dyskotek, imprez oraz recitali i występów zapraszanych artystów.
Marek Wielowski

