O świętach Bożego Narodzenia
O tym wyjątkowym czasie i jak powinniśmy się do niego przygotować w rozmowie z księdzem Jackiem Włostowskim, proboszczem parafii NMP Królowej Polski.
Jak okres adwentu przygotowuje nas do Świąt Bożego Narodzenia?
Adwent to czas oczekiwania na przyjście Pana Jezusa. Od momentu jego wniebowstąpienia jesteśmy w ciągłym adwencie, oczekujemy na jego powtórne przyjście. Od pierwszej niedzieli adwentu do niedzieli Chrystusa Króla trwa rok liturgiczny, kiedy to przeżywamy całą historię zbawienia. Ten pierwszy okres to adwent, gdzie przeżywamy czas na pamiątkę przyjścia Pana Jezusa po raz pierwszy jako małego dzieciątka. Adwent powinien być czasem, w którym trochę zwalniamy, aby porządkować różne sprawy. Większość ludzi skupia się na porządkowaniu domu, terenu wokół i strojeniu. To bardzo piękne przygotowania, ponieważ oczekujemy kogoś, kogo kochamy. Chcemy się dobrze przygotować, aby wszystko pięknie i elegancko wyglądało i żeby nasz gość czuł się jak najlepiej. To zewnętrze przygotowanie niewątpliwie jest miłe i sympatyczne. Ale tak na dobrą sprawę co by było, gdyby przyszedł do nas gość, wszystko byłoby przygotowane, a z naszych ust płynąłby potok niedobrych, złych słów albo czulibyśmy do tej osoby niechęć. Dlatego ważne jest, aby przygotować się też wewnętrznie. Możemy to zrobić poprzez uczestnictwo w rekolekcjach, roratach oraz przez przystąpienie do spowiedzi. Czas adwentu niewątpliwie jest czasem, który możemy wykorzystać dobrze, a który możemy niestety też zmarnować. To od nas zależy, jak go przeżyjemy. Życzyłbym wszystkim, żebyśmy go nie zmarnowali.
Ten adwent jest wyjątkowo krótki, ponieważ czwarta niedziela to jednocześnie Wigilia. Wprawdzie w niedzielę nie ma postu, ale warto rozważyć zachowanie tej pięknej tradycji. Najważniejsze jest tego dnia uczestnictwo w Eucharystii.
Co symbolizuje opłatek?
Skoro Jezus chciał chleb pszenny niekwaszony uczynić materią do stawania się ciałem Chrystusa, to znaczy, że opłatek (biały chleb) symbolizuje niewątpliwie coś podstawowego do spożywania. Opłatek symbolizuje to, co jest nam bardzo potrzebne do życia – chleb i Jezusa Chrystusa.
Jeśli chleb jest niekonsekrowany, czyli w czasie mszy nie były nad nim wypowiadane słowa przeistoczenia, jest tylko chlebem. Żeby miał szczególną wartość, zostaje omodlony i poświęcony.
Często opłatek kładziemy na sianie, na stole wigilijnym i bierzemy go z namaszczeniem, dzielimy się nim. Kiedy składamy sobie życzenia, często się przytulamy i pokazujemy, że ktoś, komu te życzenia przekazujemy, jest nam bardzo bliski. Ważne, żebyśmy umieli się dzielić chlebem fizycznym, ale też chlebem jako darem, pokarmem życzliwości serca.
Czy ma ksiądz jakieś ulubione tradycje związane z Bożym Narodzeniem?
Niewątpliwie bardzo lubię śpiewać kolędy. Rodziców już nie ma, ale staram się jechać do domu rodzinnego, aby spotkać się z rodzeństwem. Zawsze jest tak, że czytamy ewangelię, modlimy się za żywych oraz za tych, którzy już odeszli. Oczywiście wszystkie potrawy, które są na stole, choć w drobnej części, próbuję. W dzieciństwie nie wszystkie dania mi smakowały, ale mama mówiła, że może ich zabraknąć, więc próbowałem wszystkich, choć odrobinę. Bardzo sympatycznym zwyczajem jest rozdawanie prezentów. My za każdy prezent dziękujemy dzieciątku, czyli sobie nawzajem. Nie jest wskazane, żeby to były jakieś drogie prezenty, bo nie o to chodzi. Umiejętności obdarowywania siebie nawzajem i przyjmowania prezentów są piękne. Jeżeli nie mamy prezentów, to zapewne po stokroć ważniejsze są dary słowne, które przekazujemy sobie nawzajem, dary miłości, życzliwości, ale takiej prawdziwej, nieprzywdzianej na chwilę.
Wszystkim mieszkańcom Brzegu Dolnego chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia bożych świąt, żeby Pan Jezus się narodził. Żeby te narodziny były z solenizantem przeżywane, aby nie zabrakło Pana Boga. Dzisiaj wypychamy go z naszej przestrzeni, a szkoda, ponieważ nasze człowieczeństwo bardzo na tym traci. Jeżeli wyeliminujemy ducha, to mamy ciało, które nigdy nie będzie szczęśliwe. Dopiero Bóg, który napełnia człowieka, daje prawdziwe poczucie szczęścia od samego początku, od jego poczęcia. Życzę, aby Pan Jezus, którego narodziny symbolicznie po raz kolejny przeżywamy, rodził się zawsze w naszych sercach i dawał nam radość. Aby wnosił pokój, którym tchniemy na innych. Człowiek, który jest pełen pokoju, to człowiek, przy którym uspakajają się inni. Obyśmy byli tacy dla siebie. Amen.
Martyna Kłak

